5 NIEZAWODNYCH SPOSOBÓW NA BYCIE PRODUKTYWNYM

H0CDA5VZFS

Znasz to uczucie irytacji, gdy uświadamiasz sobie, że przez cały dzień nie zrobiłeś właściwie nic produktywnego? No, niby nie siedziałeś na kanapie przez cały dzień nie robiąc zupełnie nic, ale tak się właśnie czujesz. Fatalnie. To uczucie jest tym gorsze im ładniejsza była pogoda i im więcej czasu myślisz, że zmarnowałeś.  Przecież gdy na dworze piździ jak za cara, nikt nie będzie miał wyrzutów sumienia, że przesiedział cały dzień w domu. Nad utratą godziny przed snem po przyjściu z pracy, kiedy totalnie nie ma się na nic siły też rozpacza się jakoś mniej niż nad utratą godzin w licznie sztuk kilkunastu. Takiego małego stadka godzin. Które właśnie niczym galopujące gazele spierdoliło Ci sprzed nosa. A mogło być tak pięknie.

Ja nie mówię, czasem fajnie się polenić, odpocząć od wszystkiego i pozwolić tym gazelom uciec w bezpieczne miejsce, bedziesz na nie polować innym razem. Ale nawet mnie, leniwca totalnego, dopada czasem takie wkurwienie na samą siebie za nieodpowiednie wykorzystanie czasu, że nastepnego dnia potrafię się zerwać z łóżka skoro świt i cały dzień być produktywną. Jak na przykład dzisiaj. I czuję się o wiele lepiej niż wczoraj. Ty też możecie się tak czuć. Wystarczy tylko być produktywnym. Albo oszukać swój mózg, że się było. Jest na to kilka sposobów.


WSTAŃ WCZEŚNIE RANO
Ja wiem, że niektórzy (w tym ja) mają problem z określeniem definicji słowa „rano”. Zazwyczaj w dzień wolny rano zaczyna się dla mnie koło godziny dziesiątej, czasem później. Idąc tym torem „wcześnie rano” oznaczałoby godzinę dziewiątą. Może trochę przed. W takim razie dzisiaj zwlekłam się z łóżka w środku nocy, bo o wpół do szóstej. I wyszło to zupełnie przez przypadek- jakimś cudem wystarczyło mi tylko pięć godzin snu. Dobra, mózgu, skoro twierdzisz, że jest okej, to okej; i gdyby nie to, że poprzedniego dnia zasypiałam cała zła na siebie i na swoje nicnierobienie, pewnie widząc taką godzinę na wyświetlaczu telefonu obróciłabym się na drugi bok i poszła spać dalej. Nie tym razem.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w momencie pisania tego tekstu jestem na nogach dziewięć godzin. Dziewięć. Miałam czas na zrobienie naprawdę wielu rzeczy, zjadłam porządne śniadanie- co zazwyczaj omijam- i wszystko do tej pory robiłam naprawdę leniwie, bez presji czasu. A świadomość, że gdybym wstała o „normalnej” godzinie byłaby już dziewiętnasta i praktycznie koniec dnia naprawdę pomaga. Przede mną jeszcze conajmniej drugie tyle, a ja już jestem z siebie zadowolona.

POZBĄDŹ SIĘ RZECZY, KTÓRE ROZPRASZAJĄ TWOJĄ UWAGĘ
Facebooka na przykład. W moim przypadku zdecydowanie jest to Facebook. Pokolenia nauczone życia w sieci już tak mają. Znam to aż za dobrze, próbuję coś napisać, skleję dwa zdania- o, powiadomienie. Odświeżę, przeksroluję trochę tablicy zanim uświadomię sobie, że miałam pisać. Wróce do otwartego dokumentu- ktoś wyśle mi wiadomość. Trzeba mu odpisać i nawet jeżeli  będzie to „Sorry, stary, nie mogę teraz gadać” to zajmie trochę czasu. Minutę, może dwie- niby nic, ale te minuty zamieniają się potem w godziny zmarnowane na wyświetlaniu powiadomień i sprawdzaniu co kto polubił. A jeszcze w tle wyświetlą mi się jakieś heheszki, kliknę w te heheszki i dziesięć minut później siedzę przed komputerem oglądając animację z masturbującym się teletubisiem. True story. Jak to się stało? Jakimi szlakami poszłam, że dotarłam aż tak blisko granic Internetu? Nie wiem.

Wyłącz telewizor. W ogóle zapomnij o takim gadżecie jak telewizor, jeśli chcesz mieć produktywny dzień. A najlepiej pozbądź się na dobre tego cholerstwa, ja od pięciu czy sześciu lat nie oglądałam telewizji i wiesz co? Żyję. Telefon połóż gdzieś poza zasięgiem swojej ręki, nie sprawdzaj co chwilę przychodzących z róznych aplikacji powiadomień. Wyznacz sobie jedno zadanie i skup się tylko na tym zadaniu. Generalnie można robić kilka rzeczy naraz, bo przecież nie każda czynność wymaga naszej stuprocentowej uwagi, ale pisząc to miałam bardziej na myśli takie rzeczy jak chociażby ogladanie filmu czy serialu i nie wiem, dajmy na to robienie na drutach, a nie przerywanie co chwilę czegoś, co robimy, żeby sprawdzić Facebooka czy zerknąć co akurat dzieje się w „Szkole życia”.

Co innego, jak ktoś z życia w social mediach ma na chleb. Te blogery na przykład, one to ciągle na Facebooku siedzą, na maile od czytelników odpowiadają przez sen i wariują bez dostepu do sieci. Psychole.

RÓB PRODUKTYWNE RZECZY
No, niby proste i logiczne. Chcesz mieć fajną figurę, to musisz ćwiczyć. Chcesz coś umieć, to musisz się nauczyć. Nie chcesz być głodny, to musisz coś zjeść. Chcesz być produktywny musisz robić produktywne rzeczy. Nie da się inaczej. A ludzie to debile i o tym zapominają.

Umówiliśmy się juz, że znasz to uczucie, gdy pod koniec dnia dopada Cię świadomość, że zmarnowałeś czas (bo gdybyś nie znał to pewnie przestałbyś czytać ten post po pierwszym akapicie) mimo iż doskonale wiesz, że COŚ robiłeś. Nie siedziałeś zupełnie bezczynnie. Obejrzałeś kilka odcinków serialu. Cośtam zrobiłeś sobie do jedzenia i zjadłeś, kilka godzin pograłeś w grę. Przeczytałeś rozdział książki. Próbowałeś posprzątać w pokoju, ale po pozbieraniu rzeczy z biurka Ci się odechciało.  Sęk w tym, że rzeczy, które zrobiłeś nie dały wyraźnie widocznych efektów i mózg myśli, że się opierdalałeś nie robiąc nic.

Produktywne rzeczy to takie, przy których coś powstaje, albo które dają widoczne efekty. Możesz coś stworzyć- pisać, rysować, robić zdjęcia, szydełkować, dziergać, szyć, malować, nagrać piosenkę, filmik na youtuba, stworzyć strone Internetową; w zależności od tego co Cię kręci, jaką masz pasję i co chcesz rozwijać. Niech twoja praca da widoczny efekt- napisz cały tekst na bloga, nie tylko jeden akapit. Posprzątaj cały pokój, nie tylko biurko; co z tego, że posprzątałeś na biurku, skoro pod nim walają się plastikowe butelki, na parapecie leżą brudne naczynia sprzed kilku dni, a na łóżku kupka ubrań, dla których nie możesz znaleźc miejsca. Przeczytaj pół książki, a nie tylko kilka stron, tak żebyś porównując miejsce, w którym znajduje się zakładka z tym, w którym znajdowała się dziś rano widział wyraźny postęp. Rzeczy, które robisz doprowadzaj do końca. Serio, Twój mózg zupełnie inaczej traktuje „No, trochę sobie popisałem dziś” i „Napisałem dziś opowiadanie”. 

WYJDŹ DO LUDZI
To naprawde działa. Nicnierobienie w towarzystwie drugiego człowieka nie wydaje się takie złe jak nicnierobienie samemu.  Możesz wziąć kumpelę i przez cały dzień smażyć się na słoneczku niby kawałki kurczaka w KFC, nic nie robić, liczyć chmury, ale przez to, że byłeś w towarzystwie drugiego człowieka będzie tak jakoś lepiej. A kiedy zrobisz coś produktywnego z drugim człowiekiem, to już w ogóle szok. Nie wiem, weźcie się do kupy i zróbcie remont pokoju, posprzątajcie w garażu, skoście trawę i odmalujcie ławkę na ogródku. Idźcie razem do pracy. Umówcie się na sesję zdjęciową, pojedźcie razem w jakieś nowe miejsce. Idźcie na siłownię, wyjdźcie pobiegać, cokolwiek. Nie ma że się odechce, razem będziecie się nawzajem motywować; ta zasada nie działa tylko, jeśli chcesz sie uczyć w towarzystwie kumpla. Skończycie rozmawiając o tym, że za granicą jest lepiej i musicie wyjechać z Polski jak najszybciej. True story.

ODHACZAJ RZECZY Z LISTY DO ZROBIENIA
O tym, dlaczego warto mieć taką listę pisałam już tutaj. I serio, spisz sobie rzeczy, które chcesz dzisiaj zrobić. Skreślanie ich po kolei z listy zadziała tak samo motywująco jak świadomość, że jesteś na nogach od dziewięciu godzin a jest dopiero czternasta i masz jeszcze cały dzień przed sobą.


A teraz idź i bądź produktywny. Od dzisiaj, od teraz. Nie od jutra.

Jeśli spodobało Ci się w Podziemiu,  zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć.Tutaj możesz podnieść kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

26 uwag do wpisu “5 NIEZAWODNYCH SPOSOBÓW NA BYCIE PRODUKTYWNYM

  1. Lista rzeczy do zrobienia to jest must have. Uwielbiam na koniec dnia zobaczyć wszystkie punkty odhaczone, bo jak zauważyłaś w tekście, to działa bardzo motywująco. Ja zapisuję wręcz każdą bzdurę by mieć pewność, że ją zrobię. Dzięki temu też mogę poukładać sobie co zrobię jako pierwsze, co jest mniej i bardziej istotne.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Facebook! To jest to, co zabiera mi mnóstwo czasu i jednocześnie rozwija moje życie towarzyskie w tygodniu szkolnym. Chyba jednak będę walczyć z tym szatańskim portalem, bo poczucie, że zrobiłam coś produktywnego jest naprawdę fantastyczne. Co do listy, zgadzam się, że to jest absolutna konieczność. Dzięki temu, jeszcze lepiej wiem, co mam zrobić i kiedy.

    Lubię to

  3. Jest macierz Eisenhowera, z której ja sama też korzystam przy ustalaniu priorytetów. Zdecydowanie zgadzam się ze wstawaniem wczesnie rano -wtedy zawsze jakoś więcej robię i dzień wydaje mi się produktywniejszy.

    Lubię to

  4. Dobrze ujęty temat. Facebooka daje możliwości, ale też pożera kupę czasu. Sam się łapię na tym, że rano odpalam kompa i przeglądam tablicę. Jeszcze bym dodał, że warto zacząć od najtrudniejszej rzeczy na początek, potem już idzie z górki to tzw. zjedz żabę.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Czytając Twój wpis robiłem dokładnie wszystko to, czego nie powinienem, po każdym akapicie sprawdzałem facebooka, maila, telefon, zrobiłem kawę, zapaliłem, dokończyłem rozwieszać pranie (które nastawiłem wczoraj). Więc jestem tak mało produktywny, że nawet jednego wpisu nie mogę przeczytać w całości. Ale zwalam to na ciężką pracę i brak czasu. Mój mózg to akceptuje 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • I jeszcze pewnie wstałes koło południa ;D Nie martw sie, ja dzisiaj też. Musiałam odpocząc po wczorajszej produktywności, tez jestem człowiekiem, nie da się być produktywnym dzień w dzień przecież 😉

      Lubię to

  6. Facebook to wróg numer jeden. Odkąd ograniczyłam sobie fejsa do 10 minut dziennie, wydawałoby się że moje życie towarzyskie zamarło, ale też pytanie czy takie lajkowanie swoich postów i czatowanie o dupie marynie to ma być życie towarzyskie? Na pewno wzrosła mi różnorodność codziennych zajęć i o dziwo odnowiły się bardzo dawno zapomniane kontakty poza fejsem:) zresztą niedługo mam zamiar o tym napisać, w sumie to mi właśnie przypomniałaś. Wczesne poranne wstawanie jest zajebiste.

    Polubione przez 1 osoba

    • Latem zdecydowanie zamierzam wstawać (tak, liczba mnoga takich ekscesów) o wpół do czwartej po to, żeby zdążyć się ubrać i dojść spacerkiem nad jezioro i tam podziwiać wschód słońca. W zeszłym roku zrobiłam tak raz, wrażenia niezapomniane, energii przez cały dzień było więcej niż zwykle, mimo tego, że wstałam praktycznie w środku nocy.

      10 minut Facebooka dziennie? Hardkor. No ja nie dałabym rady przez to, że to móje główne narzędzie komunikacji z samcem za morzem. Wiadomo, przez telefon też rozmawiamy, ale to kosztuje, a poczatować możemy sobie za darmo. I tak samo z ludźmi, których poznaje dzięki blogowi- mieszkają na drugim końcu kraju, albo za granicą, a dzięki temu możemy porozmawiać. Facebook jest popularny, mają go prawie wszyscy, więc to tez prostsza droga do komunikacji niż wszelkie inne komunikatory Internetowe.

      Lubię to

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s