7 PYTAŃ, KTÓRE USŁYSZY KAŻDY WYTATUOWANY

tattoo

Kiedy ludzie widzą coś nowego, co troszkę odstaje od normy, kiedy wyglądasz inaczej niż większość społeczeństwa- zadają Ci pytania. Całą masę pytań, które się powtarzają, tak jak na przykład w przypadku ludzi w dredach. O tatuaże też tak pytają. Przy pierwszej dziarze tego nie odczułam, bo była- tymbardziej w porównaniu z tą drugą- naprawdę malutka. Ale teraz, kiedy całe moje lewe udo pokrywa niebieskowłosy wilk z różą w zębach, pytają. O jezu, jak pytają. Jeszcze nie zdążyłam się nawet dziarą pochwalić na Facebooku, a już pytają.

Jestem rasowym leniwcem (i to jego powinnam sobie wytatuować zamiast wilka, ale ej, wilki są ładniejsze) i nudzi mnie odpowiadanie po milion razy na te same pytania. Dlatego spiszę je tutaj i jak następnym razem ktoś zapyta, to będę podsyłać link do tego tekstu. Bo mogę. A wy pewnie też ciekawi jesteście i chętnie byście spytali- teraz już nie musicie. (Chyba, że to zestawienie nie uwzględnia waszego pytania- no śmiało, zadziwcie mnie kreatywnością.)

Poza tym, z tymi pytaniami zmagam się nie tylko ja, ale każda wydziarana osóbka. (Psst, jesli masz tatuaże i też masz już dosyć udzielania ciągle tych samych odpowiedzi, to możesz śmiało ten tekst rozsyłać znajomym).


ILE DAŁAŚ?
Cztery razy. A nie, czekaj, to nie o to chodzi w tym pytaniu. No, generalnie, zapłaciłam dużo. Naprawdę dużo, biorąc pod uwagę to, że to tylko kolorowy rysunek pod skórą, za te pieniądze można by spokojnie kupić nowy dobry telefon. Albo laptopa. Albo pojechać na wakacje. A ja głupia, przepierdalam siano na to, żeby ktoś się nade mną przez pół dnia znęcał wbijając mi igiełki w ciało- ale za tatuaż naprawdę warto dać takie pieniądze. Gdyby mi ktoś powiedział, że zrobi mi tą dziarę za pół ceny, to bym nie ufała, ani jemu, ani jakości i higienie jego pracy. Owszem, tatuażysta może się czasem przeceniać. Ale gdy patrzę na swoje udo, to wiem, że mój się nie przecenił.

BOLAŁO?
Owszem. Myślałam, że mój perwszy tatuaż bolał, ale wtedy ten ból był naprawdę do zniesienia- dwugodzinna sesja to nic, w porównaniu z ośmioma godzinami siedzenia w bezruchu i ciągłego zdzierania naskórka. Przez pierwsze kilka godzin jeszcze byłam w stanie rozmawiać z tatuażystą, śmiać się, i podjadać sobie słodycze (całodzienne wyżywienie w cenie tatuażu, lepiej być nie mogło). Potem, gdy skóra napuchła, a on dalej ją maltretował, wbijając igły w miejsca, które bolały nawet gdy ich się dotykało, krzyczałam, wyłam i wiłam się z bólu. Pod sam koniec nie pomagała nawet znieczulająca pianka.

Ja wiem, że progi bólu są różne i to co mnie bolało jak cholera inni odczuliby jako łaskotki. Są ludzie, którzy zasypiają podczas tatuowania. Laboratoryjne mutanty z upośledzonymi zakończeniami nerwowymi.

Fakt jest taki, że im dłużej Cię dziarają, tym bardziej boli. Skóra ma już dosyć i chce odpocząć, ale nie może, bo cały czas jest raniona i podrażniana. Jest krew, jest opuchlizna i niemożność chodzenia. Jak mi tatuażysta powiedział, że nie będe w stanie wrócic do domu autobusem i mam sobie załatwić transport, to mu nie uwierzyłam, ale serio. Ludzie. Do teraz kuleję, bo opuchlizna schodzi bardzo powoli.

CZEMU WILK? I CZEMU MA NIEBIESKĄ SIERŚĆ?
I czemu trzyma różę w pysku? A czemu „amor vincit omnia” na przedramieniu? Czemu znaczek batmana pomiędzy piersiami? Czemu cała lewa ręka w postaci z komiksów lub gier? Wiecie dlaczego? Bo mogliśmy. Bo chcieliśmy. Bo tak nam się podoba. No serio, durniejszego pytania nie może być. To jak jakby pytać dlaczego ktoś ubrał dzisiaj różową bluzkę, a nie zieloną. Owszem, sa tatuaże, które mają symboliczne znaczenie dla posiadacza, ale to nie jest obowiązkowe. Możesz sobie coś wydziarać tylko i wyłącznie dlatego, że Ci się podoba i nikomu nic do tego.

Lubię niebieski kolor. I nikt mi nie powie, że nie mogłam pokolorować wilczurka na niebiesko. Wybierając taki a nie inny wzór inspirowałam się historią o dwóch wilkach, którą kiedyś przeczytałam w Internecie. Wiecie, tą, że we wnętrzu każdego z nas toczy się walka pomiędzy dwoma wilkami, dobrym i złym. I wygrywa ten, którego karmisz. Ale mam to tłumaczyć każdej napotkanej osobie? Z pierwszym tatuażem związana jest podobna historyjka. Tłumaczyłam ją parę razy, ale ludzie patrzyli wtedy na mnie jak na totalnie upośledzoną, i rzucali chłodnym „aha”. Wiecie, każdego jarają inne rzeczy, mnie jara opowieść o dwóch wilkach. I lubię te stworzenia- gdyby to była opowieść o dwóch kanarkach to nie wydziarałabym sobie kanarka, ale motyw wilka jest całkiem spoko.

CZEMU AKURAT UDO? MOGŁAŚ SOBIE NA PLECACH ZROBIĆ!
(Autorstwa Kruczej Babci) Nosz ja pierdolę. To chyba nawet gorsze niż pytać, dlaczego wilk. Dobra, babcia, Tobie by się podobało na plecach, a mi się tatuaże na plecach zupełnie nie podobają. Co to za radocha jak nawet nie mogę sobie na niego popatrzeć bez trzech luster dookoła mnie, albo wykręcania się w nienaturalne pozycje? Tatuaż jest dla mnie, nie dla ludzi.

I CZEMU TY SIĘ TAK DAŁAŚ OKALECZYĆ?
– Krucza Mama, jak  siedząc w aucie zobaczyła własną córkę koślawo idącą parkową ścieżką prowadzącą do studia tatuażu. Generalnie Krucza Mama jest spoko, ale zdarza jej się wyskoczyć czasem z takim tekstem.

I tłumaczę jej, żeowszem, generalnie to jest okaleczenie. Mówiłam, zdzieranie naskórka, krew się leje, organizm się broni przed tatuażem jak przed normalną raną, próbując wypchnąć tusz na zewnątrz, skóra puchnie i ogólna masakra. Ale sama tego chciałam. Podczas dziarania siedziałam zaciskając zęby z bólu i nie uciekłam, mimo tego, że ledwo byłam w stanie wytrzymać. Trochę marudziłam, ale nadal tam siedziałam dzielnie, wiedząc, że warto znieść ten ból. Bo o ile po normalnej ranie nie zostaje nic (cierpisz po nic, w dodatku nie z własnej woli) ewentualnie blizna, tak po tatuowaniu zostaje Ci śliczna pamiątka na całe życie. I warto przecierpieć.

Chociaż Krucza Mama stwierdziła, że nie warto. Pojechała ze mną do studia i siedziała tam przez chwilę oglądając katalogi z różnymi wzorami tatuazy i już już, prawie się na coś zdecydowała, już jej się niektóre spodobały i już zaczynała się zastanawiać gdzie sobie zrobić coś fajnego. Przestała gdy zobaczyła mnie kilka godzin później i gdy dotknęła rozpalonej skóry na udzie.

JAK TY TERAZ DO SZKOŁY PÓJDZIESZ?
Ewentualnie: Jak ty teraz pracę znajdziesz?– ale o to mnie nikt nie pyta, bo pracę już mam. No, dobra, do szkoły też chodzę, ale bez przesady, przecież nie wyciągną z mojego dziarania się żadnych konsekwencji. Chyba, nie? Z dredów nie wyciągają. Nie jestem pierwszą osobą, która się wytatuowała i chodzi do szkoły. To tak jakby mnie mieli ukarać za to, że przefarbowałam włosy na jakiś dziki kolor, niebieski, albo zielony. Wiadomo, że szanowne grono pedagogiczne będzie krzywo patrzeć, ale szkoła to nadal tylko szkoła. Nie panikujcie.

A co do pracy, pisałam już przy okazji 12 pytań, z którymi muszą się zmagać ludzie w dredach– nie możesz znaleźc pracy bo jesteś debilem, ledwo skończyłeś gimnazjum i nie masz kwalifikacji. I są ludzie lepiej nadający się na Twoje stanowisko. Ale przecież prościej zwalić winę na dredy (bądź tatuaże). Mam dredy i dziary i nie mam problemu ze znalezieniem pracy. Przynajmniej w swoim zawodzie, bo do korpo się nie zamierzam pchać. Zresztą, praca i tak mi nie potrzebna na dłuższa metę. Samiec jest od zarabiania, a samica od zajmowania się domem.

A CO TY Z TYM NA STAROŚĆ ZROBISZ?
Tej, no nic. Moja skóra bedzie stara, sucha, pomarszczona i kolorowa. A twoja bedzie stara, sucha i pomarszczona. Ja będe zajebistą babcią z siwymi dredami i kolorowymi rysunkami na skórze, a Ty będziesz zajebistą babcią. Ja tylko tu zostawię taką grafikę i już sobie idę:

lol


Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda niebieskowłosy wilczek z różą w zebach, to zapraszam na Facebooka. Lubicie mnie, prawda? Bo ja was lubię.

Zdjęcie: wallhaven
Jeśli spodobało Ci się w Podziemiu,  zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć.Tutaj możesz podnieść kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

8 uwag do wpisu “7 PYTAŃ, KTÓRE USŁYSZY KAŻDY WYTATUOWANY

    • To krąży wszędzie. Luxtorpeda też miała o tym kawałek (też nazwany „Wilki dwa”). A ja się pierwszy raz spotkałam z tym dawno dawno temu w formie właśnie takiej krótkiej opowieści:
      Pewien stary Indianin Cherokee nauczał swoje wnuki. Powiedział im tak:
      – Wewnątrz mnie odbywa się walka. Straszna walka. Walczą dwa wilki: jeden reprezentuje strach, złość, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, fałszywą dumę i poczucie wyższości.Drugi to radość, zadowolenie, zgoda, pokój, miłość, nadzieja, akceptacja, chęć zrozumienia, hojność, prawda, życzliwość, współczucie i wiara. Taka sama walka odbywa się wewnątrz was i każdej innej osoby.
      Dzieci myślały o tym przez chwilę, po czym jedno z nich zapytało:
      – Dziadku, a który wilk wygra?
      – Ten, którego nakarmisz – odpowiedział stary Indianin.

      Lubię to

  1. Ej, widziałam kiedyś w necie zdjęcia ludzi 80+ z naprawdę dużą ilością tatuaży i wyglądało to super. W sumie takie kolorowe stare ciało wygląda lepiej niż niekolorowe w tym wieku.

    Mnie fascynuje japoński tatuaż, ale wiem, że raczej się wstrzymam. Lubię u kogoś, lubię oglądać, ale jak próbowałam wymyślić, co i gdzie u siebie, to machnęłam ręką. Może kiedyś mnie olśni i zafunduje sobie pełne irezumi, ale to dopiero będzie majątek i ból XD

    Polubione przez 1 osoba

      • Irezumi to tatuaż japoński ;D I to właśnie w wersji yakuzowej, z wytatuowanym całym ciałem oprócz twarzy, szyi, dłoni i paska skóry na tułowiu. Całe ciało jest jak obraz ;D

        Polubione przez 1 osoba

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s