NIE ZABIJAJ W SOBIE DZIECKA!

O aborcji będzie innym razem, kochane Kruczątka.

Dziś będzie o tym, żebyście nie głupieli na starość i pamiętali, że należy się cieszyć każdym dniem dzieciństwa. Podobno najfajniejsze jest pierwsze czterdzieści lat, ale założę się, że potem jest równie genialnie.

Dzieci są fajne, dlaczego więc jesteście tak bezwględni i próbujecie je zabić, każde bez wyjątku, zanim jeszcze osiągnie pełnoletność? „Jesteś już dużym chłopcem i musisz zachowywać się jak duży chłopiec”. „Takiej dużej dziewczynce nie wypada robić tego i tamtego”. „Nie jesteś już dzieckiem i nie możesz zachowywać się jak dziecko”. Jezu, jakie głupoty wciskacie do tych małych, uroczych główek chłonących wszystko jak gąbka. Mało które dziecko jest w stanie wytrzymać taką presję i przeżyć. W miejsce wszystkich tych, które umrą śmiercią przedwczesną i tragiczną rodzą się dorośli. Nudni, szarzy i nijacy, wiodący równie pasjonujące co oni sami życie. A dzieci?

DZIECI SĄ BEZCZELNE
Kiedy kogoś nie lubią, mówią to otwarcie, zamiast udawać sympatię i zakładać na twarz maskę ze sztucznym uśmiechem. Ku zgorszeniu matek uciekają z kolan niesympatycznych cioć i wujków, w przedszkolu decydują kto może się bawić z kim. Kiedy coś się nie podoba tupią nogą i buntują się. Bluzeczka, która się nie podoba jest głupia, spacerek, kiedy nie ma się na niego ochoty jest głupi, Tomek, który w szkole pociągnął za warkocz jest głupi, szpinak jest głupi bo nie smakuje, ciocia Kasia jest głupia, bo zawsze tarmosi policzki zostawia ślady szminki na całej twarzy. I w dodatku pachnie jak perfumeria. Dzieci nie komplikują spraw, coś jest albo głupie, albo fajne i wyraźnie zaznaczają co jest jakie.

Gdy dorastają uczy się je, że argoancja i mówienie tego, co się myśli, to brak wychowania. Nie wypada być niemiłymdla cioci Kasi; trzeba zacisnąć zęby, wstrzymać oddech, wyprostować plecy i dzielnie wysłuchiwać historie o tym jak bury kundel chciał zgwałcić ukochaną pudlicę cioteczki, mimo, że ma się ochotę uciec i zaczerpnąc świeżego powietrza. Bluzeczkę odświętną trzeba ubrać, bo wypada, nie można przecież założyć ulubionej koszulki na rodzinny obiad. Kolega z pracy doprowadza Cię do wkurwienia samą świadomością, że oddycha i marnuje tlen? Nie wypada powiedzieć mu, że nie lubisz jego towarzystwa. Uśmiech na twarz, zaciśnij szczęki i bądź dla niego miły! Nie wypada być bezczelnym i niewielu dorosłych jest. Niewielu ma odwagę powiedzieć to co myśli i niewielu jest w stanie robić rzeczy, na które ma ochotę, nie przejmując się opinią innych. A dzieci?

DZIECI MAJĄ W NOSIE SPOŁECZNE NORMY
Nie wiedzą, że nie wypada wyjść w piżamie do sklepu, że nie jest normalne stać pod blokiem i krzyczeć „Mama, daj pięć złoty na loda”, że nie można biegać nago po własnym ogródku i wskakiwać w ubraniach do jeziora. Nie wypada śmiać się za głośno, wspinać się na drzewa i tańczyć w deszczu. A dzieci robią to i nie przejmują się tym, co pomyślą inni. Mają gdzieś to, czy ktoś spojrzy na nich krzywo i co sobie o nich pomyśli.

Chcesz położyć się na środku ulicy i oglądać zmieniające się światła? Zrób to. Chcesz kąpać się nago w jeziorze? Śmiało. Chcesz pędzić samochodem przez miasto z opuszczoną szybą i krzyczeć do ludzi idących chodnikiem, że życie jest cudowne? Na co czekasz? Masz ochotę na kąpiel w fontannie? Dalej, do jasnej cholery! Tylko najpierw upewnij się, że biegasz wystarczająco szybko, bo ta umiejętność może Ci się niedługo przydać. Zwłaszcza, gdy to fontanna w środku miasta. Chcesz stać na kładce nad autostradą i pokazać cycki kierowcom przejeżdzających samochodów? Ja Cie nie powstrzymuję. Nikt Cię nie powstrzymuje, poza Tobą samym.

DLA DZIECI NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH
Spróbuj przekonac czterolatka, że nigdy nie zostanie prezydentem, astronautą, nie pojedzie do Australii albo nie będzie jadło śniadania na Księżycu, oglądając wschód Ziemi. Nie ma takiej opcji. Dostaniesz ciastko jak Ci się to uda, bo takie dziecko będzie broniło się rękami, nogami i krzykiem, przed Twoim ograniczonym spojrzeniem na świat. Dla dzieci ograniczenia nie istnieją, ponieważ one nie rozumieją jeszcze wartości pieniądza, który zbyt często przesłania świat dorosłym. Nie powiesz dziecku, że nigdy nie zobaczy na własne oczy kangura na wolności, bo one żyją na drugim końcu świata i nie ma pieniędzy na to, żeby tam pojechać. W momencie, w którym bedziesz próbował mu to wyjaśnić ono znajdzie już trzy sposoby na to, jak to zrobić.

DZIECI SĄ CIEKAWE ŚWIATA
Zadają całą masę pytań, nie znając pojęcia tabu. Muszą wszędzie wejść, wszystko zobaczyć, wszystkiego doświadczyć. Każda nowa rzecz je fascynuje i czerpią niesamowitą radość z odkrywania świata. Chętnie zawierają znajomości, po kilku minutach bawiąc się z nowym kolegą jak ze starym przyjacielem. Dorośli przestają poszukiwać odpowiedzi, zazwyczaj przyjmują wszystko takim jakie jest. Stają się obojętni, otępiali, nie czerpią już radości z doświadczania nowych rzeczy i stają się mniej ufni w kontaktach z ludźmi. Muszą być mniej ufni, bo dorośli kłamią, a dzieci nie. Nie potrafią.

DZIECI MAJĄ MARZENIA
Gdy marzyciel umiera, jego marzenie umiera razem z nim. Gdy zabijacie dziecko, zabijacie też jego marzenie o podróżowaniu dookoła świata, o zamieszkaniu w stacji badawczej na Grenlandii, o odkryciu nowej planety, zostaniu piosenkarzem, aktorem, sławnym pisarzem i pójściu na randkę z Johnym Deppem. Są dorośli, którzy nie mają marzeń. Ich życie przepełnione jest monotonią, nie mają w życiu żadnego celu, do którego mogliby dążyć, żadnych ambicji, żadnego „Chciałbym kiedyś…”. Smutne to.

DON’T GROW UP IT’S A TRAP
Jedyną rzeczą, która ogranicza dziecko jest rodzic. Rodzic mówi co wolno, czego nie, co wypada. Rodzic pilnuje, żeby dziecko zawsze ładnie się prezentowało i generalnie nie wystawało poza ogólnie przyjęte normy społeczne. Rodzic mówi „Nie chódź boso”, „Siedź prosto”, „Wytrzyj się”, „Bądź grzeczny”, „Uśmiechnij się ładnie”. Gdy dorastasz nikt już nie ma prawa narzucić Ci co masz robić, nikt nie może Cię powstrzymywać od zrobienia czegoś, na co masz ochotę. Sam siebie powstrzymujesz, bo jesteś nauczony tego, co wypada.

Nie dorastaj. Bądź wiecznie pyskatym, bezczelnym, aroganckim bachorem, który umie walczyć o swoje i dać jasno do zrozumienia co mu się podoba a co nie. Otaczaj się ludźmi, którzy są fajni, rób fajne rzeczy. Zadawaj pytania i szukaj na nie odpowiedzi, poznawaj nowe miejsca, nowych ludzi. Miej marzenia i dąż do ich spełnienia. Nie ograniczaj się i pamiętaj, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko się da. Nie daj sobie wmówić, że jesteś na coś za stary i wywal ze słownika frazę „Ale co ludzie powiedzą?”. Podejmuj spontaniczne decyzje. Nie pozwól zabić w sobie dziecka, które chciałoby się cieszyć życiem jeszcze przez kilka dekad.

Jeśli spodobało Ci się w Podziemiu,  zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć.Tutaj możesz podnieść kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

15 uwag do wpisu “NIE ZABIJAJ W SOBIE DZIECKA!

  1. Na szczęście, mam taką mamę, która mnie zbytnio nie ograniczała i nie ogranicza nadal. Chcę jechać na drugi koniec Europy na festiwal? Jadę. Chcę spróbować swoich sił w trzecim sporcie w tym roku? Spróbuję. Męczy mnie temat katastrofy reaktora nuklearnego w Czarnobylu? Czytam, pytam, oglądam dokumenty, dowiaduję się. Jest tylko mały haczyk w tym wszystkim – sama muszę sobie wszystko zorganizować. Nawet jestem jej za to wdzięczna, bo nauczyłam się nieszablonowego myślenia, co w życiu na pewno się przyda, a szkoła tego nie uczy. Niby mam tylko 18 lat, ale nadal pielęgnuję w sobie dziecko, przez co wiele osób mnie krytykuje, jednak jak sobie pomyślę, to wolę być trochę dziecinną osobą z syndromem Piotrusia Pana w pewnym stopniu, ale szczęśliwa, niż „wielce dorosła i dojrzała”, ale sfrustrowana.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Moja mama była dokładnie taka sama. Chcesz coś, okej, ale ogarniasz to sobie sama. Chcesz gdzieś jechać, to jedź, ale nie dostaniesz pieniędzy, nie ogarnę Ci transportu- idź do pracy, załatw sobie bilet, radź sobie w życiu, dziewczyno! Cieszę się, że moja mama była i jest właśnie taka.

      Z drugiej strony u niej zawsze było „Siedź cicho”, „Nie pyskuj” „Nie kłóć się” „Nie rób problemów” „Nie wypada”. I wpajała mi to od małego i coś jej nie wyszło, bo mam gdzieś co wypada ;D

      Polubienie

  2. Hej. Od pewnego czasu czytam twojego bloga i muszę przyznać, że trafiasz do mnie tak jak nikt inny! Uwielbiam twój sposób pisania, humor, prosty przekaz, konkret. Jak maniak sprawdzam czy zamieściłaś nowy post tego dnia. Co do dzisiejszego wpisu…
    Masz rację, niewiele osób czuje się „dzieckiem”, staje się to dla nich czymś obcym. Zauważyłam, że poruszają się jak wielka, bezkształtna masa, byle przetrwać „do piątku”. Wielu z nich spija się w weekend, jedynie dąży do tego żeby się „oderwać/odskoczyć” na chwilę. Nie mówię, że to coś złego, dobrze jest się odstresować, ale smutne jest to, że nie stawiają sobie żadnych celów, nie starają się w żaden sposób rozwijać siebie. Wolą się szybko upić, szybko zaruchać, szybko zapomnieć… Może mam jakieś dziwne spojrzenie na świat, ale chyba warto by było coś pamiętać? Nie chciałabym się obudzić pewnego dnia ze świadomością, że nie spełniłam żadnego swojego marzenia, nawet banalnego.
    Uwielbiam się śmiać i jeśli mam możliwość to robię to. Mam prawdziwych przyjaciół, takich za którymi mogłabym skoczyć w ogień. Ostatnio staram się zmienić swój styl życia. Zawsze chciałam „żyć a nie tylko egzystować”… No właśnie. Tylko cholera nie mogę. Wiesz czemu? Czuję lęk. Nie mam pojęcia przed czym. Boję się prostych decyzji. Może to też dlatego, że przez bardzo długi czas czułam się „zbyt” bezpiecznie. Byłam beztroska, starłam się pomagać, ale nie przyjmowałam do siebie tego, że „muszę być dorosła”. – W końcu, masz tyle i tyle lat. Tak nie wypada, tego się nie robi. Zachowuj się poważnie.- Bez sensu. Nie wiem czego moi rodzice spodziewali się ode mnie. Świat dorosłych jest strasznie sztywny i skategoryzowany. Nie ma w nim miejsca na kolory spoza ustalonej palety barw.
    I przyszedł taki moment- zimny prysznic- pierwszy, choroba taty, drugi- kierunek studiów, trzeci- śmierć taty. Jak się pozbierać? Jak pamiętać o dziecięcej radości?
    Miałam nadzieję, że po wyzdrowieniu mojego taty, zacznę spełniać swoje marzenia, jakiekolwiek cele, zajmę się sobą, będę odważniejsza.Teraz widzę, że muszę się bardzo starać żeby się cieszyć z czegokolwiek. Bo właśnie często jestem obojętna na emocje. Jestem stwardniała w środku, na co dzień tego nie widać. Owszem, potrafię być spontaniczna, często jestem, śmieję się głośno, uśmiecham szczerze, staram się sprawić żeby ktoś był radosny. Ludzie postrzegają mnie jako miłą, wesołą, przyjazną. A ja „umieram” i desperacko staram się wykrzesać jakąś radość z samego istnienia. (w kontekście tego wszystkiego brzmi to tak jakbym miała jakieś problemy z psychiką- chociaż kto wie, nigdy nie byłam normalna 🙂 )
    Od kliku miesięcy pracuję nad sobą, nad własną psychiką. Pamiętam, kiedyś było tragicznie. Przez długi czas miałam depresję. Teraz staram się wykrzesać z siebie jak najwięcej radości. Mimo zimnych dni/ mimo brzydkiej pogody/ samych niepowodzeń/ choroby/ głupiego pryszcza na nosie etc. staram się być silna. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Jak to w życiu.
    Mój krótki komentarz stał się czymś na wzór zwierzeń i chyba nawet tak jest. Cieszę się, że znalazłam twój blog, w końcu czytam coś co mnie interesuje, inspiruje i popycha do dalszych działań. W skrócie- jesteś zajebistą babką! Wiedz, że będę czekać na każdy nowy temat. Dajesz mi wiele do przemyśleń i w pewien sposób pomagasz. Dzięki wielkie! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Wiesz co mnie ratuje w wielu sytuacjach? Cytat, który dobre parę lat temu stał się moją codzienną inspiracją: „Never regret- if it’s good it’s wonderfull, if it’s bad it’s experience”. Mam swiadomośc tego, że złe rzeczy się dzieją, ale uczę się je doceniać. Wiadomo, nie od razu, ale z czasem zaczynasz dostrzegać dobre skutki złych rzeczy, które się wydarzyły. Taki przykład z mojego życia- jak były ze mną zerwał, to myślałam, że to koniec świata, głupia ja. Gdyby nie to, że ze mną zerwał, nie byłabym teraz z obecnym facetem. A lubię go 😉 Pozornie zła rzecz po czasie okazała się więc dobra w skutkach. No i ten nieudany związek nauczył mnie wielu rzeczy. Ze wszystkich błędów i porażek staram się wyciągać lekcje, wtedy nawet to, co złe, zaieniam w coś dobrego. Wiem, że może to brzmieć jak gadanie pokręconej, bo już nie raz próbowałam to tłumaczyć i parę razy się zdarzyło, że zostałam uznana za wariatkę bez serca. „Doceniać złe rzeczy w życiu, porąbało Cię?”.

      Z tym byciem dorosłym dzieckiem wiążę się to, że możesz zachowywać się jak dziecko i cieszyć się życiem jak one, ale konsekwencje beztroski przyjmiesz na karb jako dorosły. No bo dziecku łatwiej wybacza się brak taktu, czy arogancję- dorosłemu już tak łatwo się nie odpuszcza. Ja tez do pewnego momentu myślałam, że to bycie ufnym dzieckiem jest fajne, potem się przejechałam na tym byciu ufną raz czy dwa i… daje się rozjeżdżać nadal. Ale teraz przynajmniej mam świadomośc tego, że jak stanę na środku drogi, to skończe pod kołami. Taka jednak już jest moja natura i nie potrafiłabym zachowywać dystansu wobec ludzi, nawet z obawy przed zranieniem.

      Co do tego pamiętania- ano. Dla mnie życie jest jednym wielkim zbieraniem wspomnień. Zamieniam rzeczy, które chcę zrobić na historie, które mogę opowiadać. Historie ze mną w roli głównej bohaterki. Chce mieć całą masę takich ciekawych historii i anegdotek do opowiadania- a i w prowadzeniu bloga tez się to przyda. Będzie o czym pisać 😉

      Cieszę się, że zostawiłaś tak długi komentarz, te fragmenty o tym, że Cię inspiruję, motywuję do działania i czekasz na każdy mój wpis niesmaowicie poprawiły mi humor na koniec dnia i… rownież zmotywowały. Taka interakcja z czytelnikami, o to mi chodziło! Oni motywują mnie, a ja ich. Po to jesteśmy 😉

      Polubienie

  3. A ja słyszałem, że życie zaczyna się dopiero po 40, czy tam 50-tce. Nie widzę sensu zabijać dzieciństwa, zwłaszcza, że są rodzice, którzy sami go nie mieli, albo nie bylo ono wymarzone. Dzieci mają lat 5, 6 i 7 po to, żeby się wygłupiać i popełniać błędy a nie po to, żeby siedzieć pod kloszem i wykonywać książkowo każde polecenie. To czego mi brakuje z czasów dzieciństwa, to ta totalna beztroska o jutro, ale też to ,że dzieciaki mówią zywnie to co im się podoba. I konsekwencje tego są przaktycznie żadne. Ja posiadam już dowód i wyrobione zdanie na jakąś część świata, a to bardzo cięzko jest zmienić. To pewnie stąd biorą się stereotypy, których tak szczerze nienawidzę.

    Polubienie

    • Nie zrozumiałeś postu. Nie chodziło mi przecież o zabijanie dzieciństwa, gdy ktoś ma lat sześc czy siedem. Puentą było to, żeby nawet jako dorosły podchodzić do życia z radością i ciekawością dziecka.

      Polubienie

  4. Na poznańskim Starym Rynku w godzinach wieczornych i o wczesnej porze rano często pojawiają się ciekawi ludzie, którzy nie porzucili idei dziecięcej infantylności – no przyznam, że za młodego szczało się po krzaczkach i czasem publicznie, nie było w tym żadnego tabu, zatem od dziś bijący etanolem pięćdziesięcioletni facet walczący z wpływem bezlitosnej grawitacji i jednocześnie oddający przy tym mocz pod ratuszem będzie dla mnie postacią typu „wannabe”, spełniającą z całego serca marzenia o powrocie do magicznych czasów, w których siusianie na drzewko przy placu zabaw nie było złe. Podejdę do niego i zapytam „Koleżko, kto Cię zainspirował do tego, co czynisz?”, na co on puści przyrodzenie, wytrze dłonie o zarzygany sweter, spojrzy na mnie tęsknym spojrzeniem i rzeknie dumnie: „Przeczytałem wpis tej z dredami”. Czujesz to? 😀

    Polubione przez 1 osoba

      • Ani myślę drwić! Co to, to nie, jak frytki kocham!
        Wpis sam w sobie jest całkiem niezłym motorem napędowym, swoistą motywacją. Każdy wie na jakiej zasadzie to wszystko działa, ale dopiero faktyczne wyłożenie tych kwestii sprawia, że często coś się w kimś budzi – dlatego fajnie czyta się tego typu notki.
        To trochę tak, jak z cebulą: podaj mi ją samą, bez niczego, tak po prostu, a odeślę Cię do Sri Lanki, bo to ponoć tam pieprz rośnie. Podaj mi ją w bułce, z innymi warzywami i sosem majonezowym, a będę Cię uwielbiał i tę cebulę zjem z nieskrywaną chęcią.
        Tak to właśnie działa. Niby wiem to, o czym piszesz, ale jednak takie słowa dają tego „kopa” i to rozumienie znacznie się rozszerza. To pomaga spojrzeć nieco inaczej na wszystko i aż mam ochotę usiąść w tramwaju na podłodze, jak niewinny brzdąc, gdy nie ma miejsca siedzącego! :O

        Polubione przez 1 osoba

      • Ekhem… Ja siadam. I razem ze znajomą śpiewam piosenki Dżemu, aż litują się nad nami starsze babcie i rzucają nam drobne na lody. Dziecko we mnie żyje i ma się zajebiście 😉

        Polubienie

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s