NAUCZ SIĘ ZARZĄDZAĆ CZASEM

Startup Stock Photos

Czas jest jak mało kreatywne dziecko, które będzie do Ciebie przychodziło, szarpało za nogawkę spodni i jęczało, że „nudzi mu się” i „nie ma się w co pobawić„. Sam się nie zorganizuje. Musisz zrobić to za niego i musisz zrobić to dobrze.  Niektórzy opanowali sztukę zarządzania czasem do perfekcji i im więcej mają na głowie tym sprawniej im to idzie, inni są z gatunku tych, którzy przytłoczeni ilością zadań do wykonania będa leżeć na podłodze i ignorować obowiązki. Tym drugim przychodzę z pomocą, bo choć samej zdarza mi się czasem nie wyrobić ze zrobieniem wszystkiego co chciałam w terminie, to jednak wydaje mi się, że sztuka znalezienia czasu na spotkania ze znajomymi przy jednoczesnym pisaniu bloga i nauce w jakimś stopniu świadczy o tym, że potrafię się zorganizować (Ci, którzy sądzą, że nie, niech najpierw się dowiedzą ile czasu trzeba poświęcić blogowi i spróbują ten czas znaleźć w dniu, w którym od siódmej do siedemnastej są wyjęci z życia przez naukę). Sposoby organizacji czasu, które przedstawiam niżej sprawdzają się u mnie i staram się żyć według tych zasad. Nie gwarantuję, że sprawdzą się też one w Twoim przypadku, jednak wydaje mi się warto spróbować, gdy masz potwierdzone informacje, że nie są to bzdury wyssane z palca, ale coś, co naprawdę działa.

KUP SOBIE ZESZYT
Kto mnie zna trochę dłużej, wie, że wariuję, na punkcie zeszytów i swoich w nich notatek. Muszą być perfekcyjne, staranne i zorganizowane- dlatego  pewnie większość czasu połowa moich zeszytów z notatkami spędza na ksero. Generalnie jednak mam jeden zeszyt, z którym się nie rozstaję. Kupuję go raz na kilka miesięcy i robię z niego coś w rodzaju organizera. Równie dobrze możesz zaopatrzyć się jakiś średnioformatowy kalendarz, z miejscem na własne zapiski, ale ponieważ nigdy nie znalazłam takiego, który w pełni by mi odpowiadał, robię swój własny.

Jeśli należysz do leniwców którym nie chce się rysować odręcznie tabelek do osobistego kalendarza, lub projektować ich na komputerze, albo jeśli nie masz pomysłu na to, jak to zrobić, polecam bloga designyourlife. Możecie tam samemu wydrukować szablony, z których zbudujecie jak z klocków idnywidualny, w pełni dostosowany do siebie organizer. Dla mnie najważniejszy jest przegląd miesiąca, bez którego nie wyobrażam sobie, bym mogła funkcjonować w sposób jakkolwiek ogarnięty. Na uwagę zasługuję też szablon planu dnia ze specjalną rubryczką dla blogerów.

Gwarantuję, że zapisywanie planów, rzeczy, które musisz zrobić i załatwić w ciągu miesiąca, czy dnia pozwolą Ci się lepiej zorganizować. O niczym nie zapomnisz i nie będziesz robił niczego na ostatnią chwilę.

SPISZ SWOJE OBOWIĄZKI
Jak już zaopatrzyłeś się w organizer, to wypadałoby go wykorzystywać. Jak to Volant dobrze ujał- „Zbieraj rzeczy do zrobienia w jednym miejscu, innym niż mózg”. Rób codziennie rano, lub w wolnej chwili przed południem listę rzeczy, które musisz zrobić. Taka lista pozwoli Ci się usystematyzować, sprawi, że o niczym nie zapomnisz, a nic nie działa bardziej motywująco, niż skreślanie z niej kolejnych wykonanych obowiązków i obserwowanie jak zostaje ich coraz mniej.

Możesz posegregować zadania według priorytetów.
1. Rzeczy, które muszą być zrobione dzisiaj,
2. Rzeczy, które muszą być zrobione w najbliższym czasie (np. w ciągu 2-3 dni- najlepiej każdej rzeczy indywidualnie przypisz deadline, bo inaczej bedziesz je odkładał w nieskończoność, aż do ostatniej chwili)

Nigdy nie spisuj rzeczy, których zrobienie zajmie Ci mniej niż pięć minut. Czas, który poświęcisz na zapisanie ich możesz poświęcić od razu na ich wykonanie. Jesli zauważasz, że dana rzecz powtarza się któryś dzień z rzędu przy robieniu listy- wpisz ją od razu do pierwszej kategorii i zrób ją w końcu!

W moim przypadku nie działa planowanie sobie dnia co do godziny. Organizacja każdej minuty popołudnia, planowanie kiedy zacznę coś robić a kiedy skończę- potem tylko denerwuję się, jeśli nie udało mi się wyrobić w czasie, który na daną czynność przeznaczyłam, albo opieprzam się zamiast przejść do nastepnej rzeczy gdy uda mi się coś zrobić wczesniej. Spisanie samych czynności do wykonania, bez planowania ile czasu na nie przeznaczymy jest bardziej elastyczne i zostawia większą swobodę. W ciagu dnia może wydarzyć się wiele rzeczy, które rozbiją i przeorganizują twój plan, a poniewaz ja bardzo nie lubię, gdy coś psuje mi plany, wolę nie robić ich za dużo. Ważne jest dla mnie, aby jak najwięcej rzeczy z listy zostało w ciagu dnia zrobione- i żeby na pewno zostały zrobione wszystkie należące do pierwszej kategorii.

USTAL KOLEJNOŚĆ WYKONYWANIA DZIAŁAŃ
U Janka niedawno czytałam o tym w jakiej kolejności rozwiązywać życiowe problemy. Priorytetem miały być te największe. Przy walce z codziennymi zadaniami obowiązuje podobna zasada. Niech jako pierwsze z listy znikną zadania, które zajmą Ci najwięcej czasu, albo takie, na których wykonanie nie bardzo masz ochotę. Kiedy musisz zrobić coś, co nie bardzo chce Ci się zrobić, zazwyczaj odlwekasz tę czynność w czasie, zajmując się innymi rzeczami. Nie rób tego. Na przyjemności zawsze znajdzie się czas, a gwarantuję Ci, że pod koniec dnia ochoty na rzeczy, które sprawią Ci mniej satysfakcji wcale nie przybędzie- będzie jej jeszcze mniej.

MULTI-TASK
Generalnie, kiedy robi się kilka rzeczy na raz automatycznie spada nasze zaangażowanie w każdą z nich a co za tym idzie spada też nasza produktywność i jakość efektu końcowego. Generalnie. Bo nie wszystkie czynności wymagają od Ciebie stu procentowej uwagi. Możesz im dać takie mocne osiemdziesiąt i zdecydowanie im to wystarczy. Układanie ciuchów w szafie to nie przeszczep serca, żebyś musiał się na tym skupiać całkowicie.

Mam podzielną uwagę i udało mi się opanować jednoczesne sprzątanie i oglądanie filmu, gotowanie obiadu i odpowiadanie na wasze komentarze. Czas spędzony w komunikacji miejskiej- kiedyś było go znacznie więcej niż obecnie- też nigdy nie jest czasem zmarnowanym; wystarczyło zaopatrzyć się w pakiet internetu w telefonie, dzięki czemu jestem zawsze na bieżąco z blogiem i mogę pisać posty, zamiast gapić się tępo w okno przez pół godziny jazdy. Jeśli nie piszesz bloga, a wiesz, że czeka cię długi przejazd pociągiem lub autobusem, zabierz ze sobą na przykłąd książkę, albo kindle; zadzwoń do przyjaciółki, z którą miałeś się umówić na spotkanie; otwórz zeszyt i powtórz sobie materiał na zajęcia; cokolwiek.

ZAWSZE KOŃCZ TO, CO ZACZĄŁEŚ
Nie przerywajcie jednej czynności po to, by zacząć następną, sądząc, że wrócicicie do niej później. Nie wrócicie. Obojętnie czy jest to odcinek serialu zapauzowany w połowie na poczet pójścia do sklepu i zrobienia zakupów, czy stosunek przerwany bo któreś z was musiało odebrać telefon, albo wykonać podobną równie trywialną czynność. Za to ostatnie bym zabiła.

Tu powinnam dać jakieś podsumowanie, prawda? Wypadałoby.
W drodze do ogarniętości najważniejsza jest chęć do tego, żeby faktycznie coś robić. Bo spisać plan i wyznaczyć sobie cele potrafi każdy idiota. Dążyć do dych celów i, co ważniejsze, osiągać je, potrafią tylko wytrwali. Więc rusz dupę, jeśli musisz, to poproś kogoś, żeby Cię w nią pożądnie kopnął i bierz się do pracy. Nad sobą, nad swoim życiem, związkiem, relacjami- czymkolwiek co myślisz, że tej pracy wymaga.

Spodobało Ci się w Podziemiu? Zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć. Tutaj możesz podnieśc kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

9 uwag do wpisu “NAUCZ SIĘ ZARZĄDZAĆ CZASEM

  1. Ja wygrałam w nieogara. Pamiętałam przez 2 tygodnie kiedy i o której mam iść z młodym do dentysty (i adres!), a zapomniałam o tym, że miałam iść do kosmetyczki, z którą rozmawiałam 2 godziny wcześniej 😉

    Polubienie

  2. Fajnie, że mój wpis trafił w Twoje potrzeby. Liczę na to, że przełożył się na Ciebie w praktyce 😉 Dzięki za linkowanie.

    Nawiązując do tekstu. Organizacja czasu to temat rzeka. Co rusz dostaje się oferty udziału w szkoleniach ze skutecznego organizowania własnej przestrzeni itp., więc wniosek prosty – jest z tym problem. Blogerzy, ci bardziej w temacie są świetnym przykłademtego, że szczególnie młode pokolenie twórców, zarządzanie czasem opanowali prawie do perfekcji. O czym wspominasz we wpisie.
    Z autopsji dodam, że pomocnym jest odcinanie od siebie „myśli zbytków”. Mam tu na myśli zobowiązania/aktywności/zadania, które zaprzątają nasz umysł, wymagają indywidualnego podejścia, ale nie są, tak naprawdę ważne i konieczne do wykonania. Pozbywając się takich „myśli” dajemy sobie poczucie większej swobody co przekłada się na efektywniejsze działanie i rozwiązywanie problemów.
    Trzeba do nich podejść z bezwzględnością opadającej gilotyny.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja nie wierzę w papierowe organizery, wolę się organizować w sposób bardziej współczesny. Niezastąpionym narzędziem jest Outlook i to jego polecam stosować wszystkim tym, którzy mają problem z zorganizowaniem się – szeroka funkcjonalność kalendarza i przejrzysta lista zadań, to jego największe atuty. Nie korzystam z niego w telefonie co prawda, ale wystarczy, że wyślę sobie na drugą skrzynkę maila z opisem zadania, a jak znowu będę przy komputerze tylko oflaguję maila jak zadanie i już jest stworzone 😉

    Polubienie

    • Sprawdzę tego Outlooka- pierwszy raz o nim słyszę, ale nie dziwi mnie to, bo jak kiedys próbowałam się przerzucić na chociażby zwyczajny kalendarz w telefonie, z powiadomieniami i połączeniem z mailem i bóg wie jakie jeszcze bajery, to po dwóch tygodniach wróciłam do tradycyjnego zeszytu. Choć lubię być mobilna na wszelki możliwy sposób, to jednak papierowy organizer według mnie bije na głowę ten multimedialny 🙂

      Polubienie

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s