FEMINIZM NIE JEST POTRZEBNY

wallhaven-156093Był. Osiemdziesiąt lat temu.

Fragment komentarza zamieszczonego pod jednym z wpisów na pewnym blogu: Strasznie smuci mnie fakt, że „feminizm” jest spalonym słowem przez to, jak ludzie zaczęli feministki odbierać.  Ale gdyby nie one, gdyby nie dzielne sufrażystki, do teraz nie miałybyśmy praw wyborczych, mężczyźni mogliby nas napierdalać za każde nieposłuszeństwo i to bezkarnie, gdyby nie feminizm, twierdzenie że kobieta jest winna gwałtu na niej do teraz byłoby jedynym torem myślowym, bo ani rusz oskarżyć mężczyznę.

Ciężko byłoby się z tym nie zgodzić. Ale zastanówmy się przez chwilę. Prawa wyborcze? Checked. Takie samo prawo do nauki bez względu na płeć? Checked. Praca na kierowniczych stanowiskach? Checked. Pytanie moje do współczesnych feministek jest takie: Czego wy jeszcze, kurwa, chcecie?

Nie da się osiągnąć idealnej równości. Jako ludzie wszyscy jesteśmy tacy sami, istnieją jednak bardzo wyraźne podziały jak chociażby płeć, rasa, narodowość. Nie da się tych podziałów ominąć, rodzimy się z nimi. Rodzimy się też ze zdolnościami zależnymi od tychże podziałów- ludzie różnych ras mają różne cechy charakterystyczne, przedstawiciele obu płci są inaczej zbudowani, ludziom innych narodowości jest łatwiej bądź trudniej coś osiągnąć, chociażby ze względu na sytuację w kraju. I nie będzie nigdy idealnej równości pomiędzy wszystkimi na świecie, czy nawet w obrębie jednego z tych podziałów.

Feminizm był potrzebny, podobnie jak abolicjonizm, czy walka o prawa człowieka. Teraz człowiek zna swoje prawa i może się do nich odwoływać, nikt już nie wykorzystuje czarnych jako niewolników (i nikt nie każe im zajmować specjalnych miejsc w autobusach, czy restauracjach) i- tak, właśnie, drogie feministki- nikt już nie zabrania kobietom głosować, uczyć się, brać udziału w życiu publicznym czy robić kariery. Od wszystkich tych przykładów istnieją oczywiście skrajne wyjątki, jak choćby państwa Islamskie, ale nie da się ich uniknąć. A jeśli feministki tak bardzo zagorzale chcą walczyć o prawa kobiet, niech pojadą na przykład do Dubaju i tam próbują przekonać wszystkich, że kobieta nie jest winna gwałtu. Bo w większości państw świata ludzie doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Feministki same spaliły słowo feminizm. (Podobnie zresztą zostało spalone słowo homoseksualizm– na zasadzie daj palec, a wezmą całą rękę; równość została wywalczona, ale walka nie została przerwana). Społeczeństwo nie zaczęło ich samo z siebie postrzegać jako „silne, niezależne kobiety” niepotrzebujące mężczyzn, zdesperowane, brzydkie i niechciane. Dawniej postulowały o równość, o prawa, których nie miały, a które jako ludziom należały im się. Czego szukają feministki w świecie, w którym ich cele zostały osiągnięte?

Chcą bić się o zatrudnienia na wyższych stanowiskach, o równą stawkę godzinową? To niech część z nich pójdzie pracować w kopalniach, niech dołączy do armii (do której aby się dostać muszą sprostać mniejszym wymaganiom niż mężczyźni i, halo, o równość w tej kwestii nikt nie walczy), niech wniesie lodówkę na szóste piętro. Szefową korpo to by się chciało być, ale na budowę pracować to żadna nie pójdzie. Nie wspominając już o tym, że nie wyobrażam sobie drobnej, szczuplutkiej kobietki budującej domy w scenerii pełnej spoconych samców.

Chcecie równości? Zrezygnujcie z płatnych urlopów macierzyńskich- ojcowie ich przecież nie dostają. Zrezygnujcie z całej masy przywilejów, jak ustępowanie miejsca, otwieranie przed wami drzwi czy chociażby ewakuowanie jako pierwszych kobiet i dzieci podczas katastrofy. Równouprawnienie to nie półka w sklepie, z której możecie zabrać co wam się podoba. Poza prawami i obowiązkami są również względy, których kobiety musiałyby się wyrzec w imię równości, a nie zrobią tego. Ja nie zrobię.

Niech sobie facet zarabia więcej niż ja. Niech sobie będzie szefem korpo. W końcu musi zarobić tyle żeby utrzymać rodzinę. Tyle, żeby móc zabrać mnie na randkę, żeby kupić kwiaty. Nie chciałabym się znaleźć na takiej randce. Wątpię, że którakolwiek kobieta by chciała. Dopóki zachowam swoje prawa jako człowiek, dopóki nikt nie zarzuci mi, że jestem winna gwałtu, dopóki nikt nie uderzy mnie twierdząc że miał do tego pełne prawo, dopóki mogę się uczyć, głosować i mówić co myślę będę twierdzić że feminizm nie jest potrzebny.

Bill Burr o feminiźmie.  |  Zdjęcie: wallhaven
Spodobało Ci się w Podziemiu? Zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć. Tutaj możesz podnieść kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość oraz być na bieżąco w nowymi wpisami.

Reklamy

32 uwagi do wpisu “FEMINIZM NIE JEST POTRZEBNY

  1. Oj, jest jeszcze mnóstwo do nadrobienia. Stosunek do kobiet w ciąży/po ciazy/matek z dziećmi w pracy jest w większości przypadków naganny. O kobiety w krajach arabskich walczyć trzeba. W mniejszych miastach kobieta wciąż postrzegana jest przez społeczeństwo jako rodzicielka i kura domowa, a odstępstwa od reguły są piętnowane. A podejście do dzieci – dziewczynka jak jest niegrzeczna to samo zło, niegrzeczny chłopczyk to fajny łobuziak podbijający serca ciotek? Ok, zgodzę sie, ze feminizm CZĘSTO jest zbyt radykalny i odrealniony od tego, o co ewentualnie wypadałoby walczyć, ale to generalnie dobra sprawa.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Kobiety w ciąży/ po ciąży w pracy to też jest według mnie pole na którym nie da się osiągnąć równouprawnienia. Kobieta- z racji tego, ze jest kobietą i nijak tego nie zmieni- przez co najmniej kilka miesięcy będzie wyjęta z pracy na rzecz donoszenia, urodzenia i zajęcia się dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia. Nikt nie broni oczywiście kobietom zakładać rodzin, ale to logiczne, że mężczyzna- ponieważ nie nosi dziecka pod serduszkiem i jest przez cały okres ciązy i połogu swojej kobiety zdolny do pracy- będzie bardziej pożądaną na danym stanowisku osobą, niż młoda kobieta, dopiero co mężatka; pracodawca zatrudniając taką nastawia się na to, że za chwile będzie musiał urlop macierzyński dać, albo, że pracownica zostawi pracę całkiem na rzecz rodziny. No nie da się, nie ominiesz tego, bo kobiety zawsze będą rodzić dzieci, a mężczyźni nie.

      O kobiety w krajach arabskich walczyć trzeba. Ale nie ma jak. Wielu ludzi- w tym ja- mówi, że „niech se islamiści żyją jak chcą, byle nie u nas” i powiem Ci: islamiści twierdzą to samo. Tylko że my wpuszczamy ich do Europy, a oni na swój ogródek nas nie wpuszczą za cholerę. My, z miejsca w którym jesteśmy nie jesteśmy w stanie zmeinić mentalności społeczności arabskiej; oni sami musieliby zacząć chcieć ją zmieniać. Jak chcesz, możesz próbować im w tym pomóc, ale ja zdaję sobie sprawę z tego, że moja bezsensnowna śmierć (z pewnością podczas tej próby poniesiona) warunków życia tych kobiet nie poprawi.

      W temacie kury domowej i kobiety sukcesu oraz tego kto na tym wszystkim tak naprawdę cierpi spodziewaj się niedługo osobnego postu.

      Co do podejścia do dzieci i młodzieży zgadzam się. Ile to ja się musiałam nasłuchać, że „taka ładna dziewczynka, a przeklina/ pali/ pije”- coś o tym wiem. Że jak facet rżnie na potęge to ogier, że jak dziewczyna chce zaliczać facetów na jedną noc, to jest dziwką- też wiem. Takie krzywdzące płec stereotypy działają też w drugą stronę. Matka z małym dzieckiem na placu zabaw= kochający rodzic. Ojciec w tej samej sytuacji= prawdopodobnie pedofil. Dziecko po rozwodzie najczęsciej jest przyznawane matce, a nie ojcu, dlaczego? O to możnaby walczyć. Ale wytłumacz to teraz współczesnym feministkom, które zamiast dążyć do równości w tych sprawach, wolą wyjść na ulice topless- bo faceci mogą chodzić bez koszulek i one też chcą.

      Polubienie

      • Tak, tak zatrudnianie kobiet jest poprostu bardziej korzystne z punktu widzenia biznesu i tego nikt nie zmieni, mężczyźni nigdy nie będą rodzić a kobiety tak. Tak będą, ale w dzisiejszych czasach parcie na kariere jest tak duże, że kobiety coraz częściej rezygnują z bycia matkami i żonami. Gdyby było więcej publicznych przedszkoli dla dzieci, albo gdyby państwo w jakiś sposób zachęcało do zatrudniania kobiet albo chociaż tym kobietom pozwalano później wrócić do pracy to byłaby równość. W tej chwili kobieta w ciąży wypada z obiegu, próbuje po urlopie znaleźć prace, ale pracodawcy zawsze pytają o przerwe w CV i wolą zatrudnić kogoś innego starszą kobiete lub mężczyzne w każdym wieku. To prawda, że dzisiaj wiele jest pseudofeministek które świecą cyckami żeby zwrócić na siebie uwagę, ale jeśli chodzi o prawa kobiet w ciąży to Polska bardzo kuleje. Przyrost naturalny w Polsce w zeszłym roku to coś na poziomie 4000 osób, przyrost w 2013 był ujemny. Kobiety jako pełno prawne obywatelki powinny walczyć o takie równouprawnienie. Dobre dla nich, dla ich mężów i dla państwa.

        – Super strona 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Tak jak napisałaś- feminizm jest dziś bez sensu. To chyba zajęcia dla kobiet, które nie mają co z zyciem robić. Bo przecież równouprawnienie już mają. Podobno feminizm kończy się kiedy trzeba wnieść lodówkę na szóste piętro 😀 Taka prawda. Jak feministki chcą sobie walczyć o…( w sumie nie wiem o co) to niech osbie stworzą swoje państwo, czy getto – jak zwał tak zwał. Ciekawe jak długo wytrzymają w nim bez facetów.

    Polubienie

  3. Ale powiedz mi jedną rzecz. Załóżmy, że pracujesz ciężko i starasz się o awans. I masz kompetencje i masz wszystko, ale awansu nie dostaniesz. Bo jesteś kobietą. Nie oszukujmy się kobiety to problemy. Albo mają okresy, PMSy, huśtawki nastrojów i w dodatku istnieje możliwość, że taka zajdzie w ciążę i będzie chciała mieć dziecko. Więc chociażby z takich względów na dłuższą metę lepiej wziąć mężczyznę na kierownicze stanowisko. Nie jesteśmy równi. Ale na przykład to, że kobiety funkcjonują inaczej, jest na naszą korzyść. Bo chętniej słuchamy czyiś rad, sugestii, nie boimy się prosić o pomoc. Natomiast mężczyzna to zdobywca, indywidualista, dumna istota. Oczywiście generalizuję.
    Ale ogólnie nigdy nie powinno być tak, by ktoś dostawał mniejszą stawkę godzinową za taką samą pracę jak przedstawiciel innej płci, tylko dlatego że ma frędzla albo jego brak.

    Polubione przez 1 osoba

    • Stawka godzinowa mniejsza, ale za to płatny macierzyński, o ile się dobrze orientuję to kilka dni w roku tzw. „opiekuńczych” na dziecko no i „ryzyko” dla pracodawcy, że niedługo znów zajdzie w ciążę. A te róznice w stawkach i tak są tylko na niektórych stanowiskach.Wydaje mi się tez, że niektóre kobiety, które „nie dostały awansu bo są kobietami” mogą mieć faktycznie gorsze kwalifikacje od innych kandydatów, ale brak zatrudnienia czy awansu tłumaczą płcią. Nie wszystkie, ale częśc może tak sobie naditerpretować.

      Polubienie

  4. Wyczuwam, że masz podobne stanowisko do mojego. Kobiety tracą na dzisiejszym „feminiźmie”. Przede wszystkim dlatego, że weszłyśmy do męskiego świata na jego regułach, a nasze dawne wartości porzuciłyśmy. Bardziej zależy nam na walce o wysokie pensje niż na pielęgnowaniu swojej delikatności i wrażliwości, dla zrównoważenia męskiego konkretnego, analitycznego i często bezwzględnego świata. Z tym, że jest feminizm i feminizm. Widziałam też próby zdefiniowania feminizmu jako po prostu działanie po stronie kobiet. Z tym, że co to znaczy po stronie kobiet? Jedna chce być zatrudniona na stanowisku kierowniczym, a druga móc utrzymać się z pensji swojego partnera gdy ma ochotę przez trzy lata po urodzeniu dziecka siedzieć w domu. Przecież to są dwa różne cele, jak to pogodzić? I przede wszystkim – dlaczego feminizm podobnie jak i wszystko z kobiecym światem związane wyzwala taką nienawiść właśnie kobiet? Bo to one rzucają się sobie do gardła przy okazji takich dyskusji. Faceci najczęściej mają to w dupie, to nie ich brocha.
    Zastanawia mnie jeszcze, dlaczego w dobie emancypacji nie powstają liczne przedsiębiorstwa, gdzie szefowe – feministki zatrudniają po prostu same kobiety. Hmmm…

    Polubione przez 1 osoba

  5. Całkowicie się z Tobą zgadzam! Teraz mamy wypaczone znaczenie słowa feminizm. Być może jest kilka kwestii, w których kobiety nie są do końca tak samo traktowane jak faceci, ale to normalne, bo pewne rzeczy są kwestią natury ludzkiej. Wiesz, paradoks tkwi w tym, że zaczynamy powoli wypaczać słowa takie jak tolerancja. W USA mówi się, że jest taka wolność, równość, tolerancja itd. Nic z tych rzeczy! W Stanach można zostać pozwanym za wszystko, czego wynikiem jest przesadna poprawność polityczna. Nie wypada powiedzieć wielu rzeczy, a trzeba sobie powiedzieć: nigdy wszyscy nie będą równi. Bo większość kobiet nie będzie pracować w kopalni tak jak faceci rzadko pracują w przedszkolach. Oczywiście nikt nie broni komuś przełamywać tych stereotypów, ale na ogół tak właśnie jest. Dopiero, gdy feministki przestaną leczyć swoje kompleksy na siłę, będzie dobrze.

    Polubione przez 1 osoba

  6. „Dopóki ZACHOWAM swoje prawa jako człowiek, dopóki nikt nie zarzuci MI, że jestem winna gwałtu, dopóki nikt nie uderzy MNIE twierdząc że miał do tego pełne prawo, dopóki MOGĘ się uczyć, głosować i mówić co myślę będę twierdzić że feminizm nie jest potrzebny”.
    Skojarzył mi się tutaj taki stary dowcip z branży IT, w którym człowiek dzwoni do serwisu z prośbą o pomoc, bo coś mu się zepsuło, a informatyk zbywa go tekstem „a u mnie działa”. To, że ja coś mogę, że z mojej perspektywy jest OK, nie oznacza wcale, że problem nie istnieje u innych, a kobiet na świecie jest 3,5 mld. Poza tym – jeśli feminizm nie jest potrzebny, to jak wyjaśnić awanturę o konwencję antyprzemocową? Jeśli spełnił już swoje zadanie, to dlaczego kobiety wstydzą się zgłaszać gwałty? Czemu do Europarlamentu może zostać wybrany człowiek twierdzący, że kobiety nie powinny mieć czynnych praw wyborczych? Dlaczego na rozmowie kwalifikacyjnej kobiety bywają pytane o plany rozrodcze, choć to niezgodne z prawem? Dlaczego kolega z pracy może z głupim śmiechem spytać koleżankę w kuchni, do czego zamierza użyć obieranego właśnie banana i dziwi się, że jakoś jej ten świetny żarcik nie bawi?…
    Uwielbiam argumenty z cyklu „to niech wniesie lodówkę”. Nikt nie podważa różnic biologicznych pomiędzy posiadaczami chromosomu XX i XY. Nie sprowadzajmy całej sprawy do absurdu. W feminizmie chodzi o przekraczanie tych granic, które zostały utworzone sztucznie i mają wyłącznie podłoże kulturowe. Nikt nie zamierza zmuszać mężczyzn do rodzenia dzieci ani kobiet do osiągania męskiego wzrostu i wagi. Urlop macierzyński (nota bene, ojcowie mogą przejąć jego część, mają też urlop ojcowski) to nie jest taki znowu wielki „przywilej”. Kobieta nie może odczepić noworodka od piersi i tak sobie pójść do pracy. Ona realizuje wtedy kolejny obowiązek – musi zaopiekować się dzieckiem, nikt tego za nią nie zrobi.
    Ja w pewnym sensie nawet się cieszę, że są kobiety, które wierzą, że feminizm nie jest potrzebny, bo wynika z tego, że nigdy nie zostały potraktowane źle. Cóż – oby tak zostało, tylko warto patrzeć trochę dalej.

    Polubione przez 2 ludzi

    • „Ona realizuje wtedy kolejny obowiązek – musi zaopiekować się dzieckiem, nikt tego za nią nie zrobi.” Rodzenie dzieci i zajmowanie się nimi to nie obowiązek. Kobiety mogą to robić, ale nie muszą. Jak kobieta chce robić kariere i nie planuję założenia rodziny i dzieci to niech to powie pracodawcy, który- logiczne- woli pewnego, stałego pracownika, niż osobę, która za jakiś czas weźmie urlop macierzyński albo zwolni się z pracy i trzeba będzie szukać dla niej zastępstwa.
      Urlop tacierzyński- niby spoko, ale to kobieta nosi i rodzi dziecko, to ona bardziej potrzebuje tego urlopu i odpoczynku, niż ojciec dziecka.

      I masz rację, że są miejsca na świecie, w których nie jest okej. W takim razie dlaczego wszystkie te „feministki” nie zajmą się walką o prawa kobiet w tamtych miejscach, ale biją się o nie gdzies, gdzie już dawno doszło do konsensusu? Bo raczej już- w naszej kulturze- nie traktuje się kobiet jak niewolnice mające być na każde wezwanie faceta. Są wyjątki, jak zawsze. Pojedyncze ewenementy, które będą zawsze, bo zawsze znajdzie się ktoś z popierdolonymi poglądami, jak taki Terlikowski chociażby; ale nie jest to na porządku dziennym.

      PS: Poważnie, obrażać się za żart o bananie? Samce dla żartu rozmawiają ze sobą „Co tam kochanie?”, nazywają siebie Kotkami i Słoneczkami, a moje w pracy rozmowy z szefem też mocno odchodziły od czysto zawodowych spraw, ale wczyscyśmy wiedzieli, że to tylko żarty. Które czesto były prowokowane przeze mnie.

      Polubienie

      • Konsensusem nazywasz rosnące poparcie dla mizoginistycznych wypowiedzi JKM czy wspomniane problemy z ratyfikacją konwencji?

        Odnośnie macierzyństwa – a co, jeśli kobieta chce i mieć rodzinę, i robić karierę? Chęć posiadania dzieci nie wyklucza bycia rzetelnym pracownikiem u żadnej z płci. Znam dziewczyny, które chodziły na macierzyński, a jakoś wspięły się po drodze na kierownicze stanowiska.
        Odnośnie żartu – naprawdę nie widzisz różnicy między ewidentnie seksistowskim dowcipem, padającym z ust osoby, z którą raczej wódki się nie piło, i nazwaniem kogoś słoneczkiem?…

        Polubione przez 1 osoba

      • Jak mówiłam, u mnie w pracy takie żarty padały- bliższe bananowi, nie słoneczku- i ja za te żarty się nie obrażałam.

        Macierzyństwo i kariera- tak, ale nie każda kobieta będzie miała tyle samozaparcia i energii by móc oddać się obu tym rzeczom I ŻADNEJ NIE ZANIEDBAĆ. Bardziej prawdopodobne ze mając do wyboru pomiędzy tymi dwoma kobieta zaniedba pracę, stąd wiec taka niechęć do zatrudniania młodych kobiet na wyższych stanowiskach.

        I nadal mówisz o pojedynczych jednostkach- to, że znajdzie się paru idiotów, którzy pieprzą farmazony to jeszcze nie problem. Idealnie nie będzie, zawsze się ktoś taki znajdzie. I to po obu stronach barykady.

        Polubienie

      • Przepraszam, że nie podam linka do żadnych badań, ale wyszło to tak w badaniach. Zresztą badanie musiało być statystyczne. Zawsze można stwierdzić, że faceci nie dopuszczali kobiet do nauki (prawda), ale też statystycznie wśród mężczyzn jest więcej kandydatów na naukowców. Za to jakby się przyjrzeć to z idiotami też się potwierdza. W większości rodzin patologicznych, to faceci są czarnymi charakterami (alkohol, przemoc). Domeną facetów też są zbrodnie. Aczkolwiek zbrodniarz nie musi być idiotą.

        Polubienie

      • Niech bedzie, że wierzę na słowo 😉
        To, że większość odkryć naukowych została dokonana przez mężczyzn to chyba faktycznie przez to, że kobiety długo nie były dopuszczane do nauki. Warto też spojrzeć na wyniki tych badań pod kątem tego co pisała chocholica: kobiety kierują się intuicją i uczuciami, męzczyźni rozumem. „Natomiast mężczyzna to zdobywca, indywidualista, dumna istota.” Może dlatego lepiej sprawdzają się na polach naukowych?
        Oczywiście to wszystko to jest generalizacja- taka jest większość, ale trzeba mieć świadomośc, że sa wyjątki przełamujące ten stereotyp.

        Polubione przez 1 osoba

  7. Pingback: JESTEŚ KOBIETĄ SUKCESU, ALBO NIKIM | NIEUPORZĄDKOWANY CHAOS

  8. Ja jestem za! Mój narzeczony lubi tekst, że „feminizm kończy się wtedy, gdy trzeba wnieść lodówkę na 3 piętro” 🙂 Może i wredne, ale czy nie prawdziwe? Szanuję pierwsze feministki, tzw. emancypantki. Na maturze z polaka prezentowałam temat o „Emancypacji kobiet w twórczości Orzeszkowej i Konopnickiej” i dostałam pytanie m.in. „Dlaczego dzisiejsze feministki uważane są za kobiety brzydkie, niedopieszczone przez mężczyzn” – ówczesna 19-letnia ja, zachwycona nurtem emancypacji kobiet, otworzyła usta ze zdziwienia, żeby potem zapytać niepewnym głosikiem „A są?” na co usłyszałam od egzaminatorki „A nie?” Będę pamiętać to do końca życia. Takich przeżyć się nie zapomina.

    Polubienie

    • Dokładnie, ja też podziwiam kobiety, które walczyły o swoje prawa kilkadziesiąt lat temu, albo nawet te, które próbują walczyć teraz, w krajach, w których naprawdę są ciemiężone i nadal nie mają żadnych praw. Ale większość dzisiejszych feministek to właśnie „brzydkie, niedopieszczane przez mężczyzn”.

      Polubienie

  9. Jest bardzo o co walczyć.

    Chcę, żeby faceci nie musieli się wstydzić łez – i ogólnie, by wszyscy mieli jednakowe prawo do wyrażania emocji. Bez „mażesz się jak baba”. W naszym języku porównanie mężczyzny do kobiety (patrzcie jaka cipa, ciota, baba, etc.) jest obelgą, odwrotnie – jakoś nie za bardzo. W końcu „babska literatura” kojarzy się z niższą półką, prawda?

    Chcę końca głupich tekstów o tym, że jego zadaniem jest ruchać co popadnie, a ona ma być cnotliwa do ślubu, a także miliona zasad, co niby danej płci wypada, a co nie wypada. Niby dlaczego róż jest tylko dla kobiet? I dlaczego on może schlewać się jak świnia, a mnie wolno lampkę wina?

    Żeby ojcowie mieli urlopy rodzicielskie na podobnych zasadach jak kobiety – też chcę. Połogu nie mają, ale to też ich dzieci, do diabła. I nie chcę, żeby mój facet harował sam na nas wszystkich, tak samo jak nie chcę sama siedzieć w domu. Wolę, żeby on pracował mniej, bo nie będzie to tylko na jego głowie. Tylko w tej pracy też bym chciała równych praw – i nie mówię tu o ciąży, sile fizycznej czy innych takich. Raczej braku obmacywania, sugerowania że zatrudniono mnie tylko za wygląd i podważania moich kompetencji, bo jestem kobietą. A przecież wszyscy wiemy, że kobiety do każdej pracy oprócz sprzątania i niańczenia dzieci nadają się gorzej…

    Też kiedyś wierzyłam, że feminizm nie jest potrzebny. A potem przekonałam się, że może wszystko wygląda pięknie ładnie, ale kobiety nadal postrzegane są jako gorsze od mężczyzn.

    Polubienie

    • Nie twierdzę wcale, że kobieta nadaje się tylko do siedzenia w domu i zajmowania dziećmi, ale feminizm doprowadził do tego ze kobiety które się na to decydują tez są pietnowane. Bo głupie gąski, bo zależne od facetów, bo naiwne, bo żyją na czyjś rachunek i znoszą upokorzenia. Mi samej nie wydaje się to takie straszne- jak jest naprawdę przekonam się za parę lat gdy zasmakuje życia kury domowej. Może. Bo jak będzie, nie wiem.

      Tez mi przeszkadzają niektóre rzeczy, jak właśnie to ze mężczyzna ruchający co popadnie jest spoko a kobieta nie, jak to ze krzywym okiem patrzy się na to ze kobieta przeklina pali pije i ogólnie zachowuje się jak facet. Tak samo krzywym okiem patrzy się na faceta który zachowuje się jak baba. Ale to da sie załatwić bez feminizmu, tym bardziej ze ogólnie rozumiany dziś feminizm sprowadza się do bólu dupy kobiet o wszystko i ukazywania facetów w roli gorszych, a nie dążenie do równouprawnienia. Cóż, rozumiem, jest jakiś podział płci i w sumie rozumiem ze panowie wola wyjść na miasto z dziewczyną w szpilkach i sukience niż takiej ubranej w bojówki klnacej jak szewc i plujacej pod stopy. Ale w sumie… każda potwora znajdzie swojego amatora. Jednemu podoba się jedno drugiemu drugie. I ogólnie plucie czy klniecie na potęgę jest uznawane za brak kultury, obojętnie czy robi to facet czy dziewczyna, ale to od kobiet wymaga się tego większego wyrafinowania bo przecież to one zawsze były damami.

      Generalnie naprawdę nie widzę sensu w feminizmie. Trochę przerost formy nad treścią dla mnie. Bo to ze dziewczyna nie może zachowywać jak facet czy facet nie może nosić różowego to problemy dużo mniejsze od tych które były kiedyś i kiedy walka o równouprawnienie była uzasadniona bo nie było w ogóle równych praw. A do równości w takich mało istotnych w sumie kosmetycznych kwestiach nie potrzeba wielkich idei. Tylko odrobiny wyrozumiałości i otwartego umysłu, żeby nie myśleć wciąż tymi samymi schematami.

      Polubienie

      • To nie są kosmetyczne kwestie. Szczególnie, że znam przypadki znęcania się – czy to chłopców nad „zniewieściałymi” kolegami, czy też dziewczyn nad „puszczalskimi” bądź „brzydulami”. I to są już poważne problemy. Tak na marginesie, niechęć do gejów też podciągnęłabym pod to, że naruszają pewien model „męskości” – i nie chodzi tu o róż i metroseksualizm, tylko o sam fakt, że są ruchani, a nie ruchają. W końcu to taka poza poddańcza, uległa, chuj wie co.

        To, o czym mówisz, to moim zdaniem nie jest feminizm, tylko ból dupy. Ja czuję się feministką, ale nie na zasadzie „ty chamie, jak śmiałeś otworzyć przede mną drzwi”. Dziękuję, gdy facet pomoże mi z walizką, ale sama też pomagam, jak mogę. Nie dlatego, że jestem babą i należy mi się pomoc – tylko z głupiego powodu, że wierzę, że należy pomagać. A jak sama nie dam rady wtargać tej walizki, to targam ją z kimś, a nie wciskam mu wszystko i idę zadowolona, że znalazłam frajera.

        A co do szpilek – chętnie, tylko potem taki zrzędzi, że musi na ciebie czekać. Byłam kilka razy na wyjazdach służbowych z facetami, jak trzeba było się kawałek przejść, to zapieprzali jak pojebani, a na moje prośby słyszałam różne głupie komentarze. I to wcale nie była kwestia szpilek, bo miałam niski obcas – tylko różnicy wzrostu rzędu 20-40 cm.
        Bycie jedyną kobietą, najmłodszą i najmniejszą na wyjeździe z samymi facetami bardzo umocniło mnie w feminizmie. Przeżyłam to kilka razy i mam dość do końca życia.

        Polubienie

      • Ugh, mój obecny samiec jest nieco tylko wyższy ode mnie. Zawsze jakoś „bo ja mam za krótkie nóżki” działało, a teraz słyszę „też mam krótkie nózki i ide szybciej kotek”. I jeszcze mi podaje przykład jego niższej ode mnie znajomej, która potrafi go wyprzedzić „więc skarbie, nie marudź. nie masz krótkich nóg, tylko ci się nie chce”. No zabić to mało.

        A tu zobacz, bardzo dziwna sytuacja. Bo ja się w ogóle nie czuje feministką i czasem nawet myślę, że za niektóre z moich poglądów co bardziej zagorzałe feministki chciałyby mnie zabić, ale mam podobnie jak ty. Generalnie jak nie ma faceta obok zamieniam się w „silną i niezależną”, wszystko Ci zrobie sama, ja i moja mama ostatnio wyremontowałyśmy same cały pokój, wnosiłyśmy i składałyśmy meble, malowałyśmy, szlifowałysmy, tapetowałyśmy- i dałyśmy radę. W pracy dwudziestokilowy pojemnik z mięsem bez problemu zanosiłam do chłodni (a sama waże niecałe pięćdziesiąt). Ale niech się znajdzie facet w pobliżu. Słoika sama nie odkręcę, zaniosę jemu. Śrubki nie odkręcę, bo „kochanie, jesteś mężczyzną”. z najwyższej półki w kuchni talerze tez on mi musi sięgać- a przecież mogłabym sobie podstawić stołek, wleźć na niego i tez sobie dać radę. No ale po co? ;D Ja sie mniej zmęcze, a facet poczuje się bardziej męsko- wilk syty i owca cała.

        Sama tez byłam wyśmiewana w podstawówce z powodu „brzydulowatości”, teraz z „puszczalskości”. Ha! Od swojego byłego usłyszałam, że jestem puszczalska bo nie byłam dziewicą- a to, że on sam chwalił się kilkunastoma zdobyczami przemilczę. Ale są też normalne chłopy, które rozumieją, że jeśli chcą seksu przed ślubem (a potem do ślubu nie dojdzie i wypuszczą taką „nadszarpniętą” dalej w świat) to nie mogą oczekiwac, że u ołtarza staną z dziewicą. Reszcie trzeba to po prostu wbić do łba.

        W feminiźmie to jest złe, że od samego początku miał bronić praw tylko kobiet i o ich prawa walczyć. (Niby równouprawienie, ale chodziło o to, że kobiety miały tych praw mniej i próbując je zwiększyć dązono do równouprawnienia). A gdzie w tymwszystkim miejsce dla „zniewieściałych” facetów, czy ojców samotnie wychowujących dzieci, albo próbujących uzyskać do nich prawa przy rozwodzie (bo te najcześciej przyznaje się matkom)? W tym momencie jesli chcielibyśmy równouprawnienia, musielibyśmy walczyć dla obu płci, bo każdej brakuje coś, co ta druga ma, od prawa do bezkarnego rżnięcia co popadnie zaczynając na tym kto nadaje sie do zajmowania się domem kończąc.

        Ale nie da sie osiągnąc idealnego równouprawnienia według mnie. Nie w każdej kwestii. No bo serio- akurat co do seksu nie widze tu żadnego problemu poza ograniczeniem społecznym, bo to kwestia popędu, który wystepuje u obu płci. Ale nie zaprzeczam temu, że kobiety zostały wyposazone w instynkty, które pozwalają im zajmować się dziećmi, a mężczyźni sprawdzają się lepiej na kierowniczych stanowiskach, poniewaz potrafią chłodno analizować i kalkulować, żadnymi instynktami się nie kierują. W firmie w której pracowałam na początku panował model zatrudnienia- meżczyzna na kierowniczym stanowisku mający pod sobą kobiety. Bo taki model się sprawdza, bo w ten sposób łatwiej jest utrzymać porządek. Facet kierownik bedzie miał większy posłuch u pracowniczek niż kobieta u pracowników, z reguły. Choć może go sobie wypracować, to prawda. Nie czułam się naprawdę w żaden sposób pokrzywdzona takim stanem rzeczy. Obecnie już tam nie pracuje, ale z tego co wiem kilka dziewczyn z najdłuższym stażem pracy zajęło stanowiska swoich szefów, gdy Ci awansowali jeszcze wyżej. I naprawdę mnie to nie krzywdzi i nie widze w tym problemu. W specyficznym poczucuiu humoru, który opierał się na seksistowskich, sprośnych żartach też nie widziałam problemu i nadal nie widzę. Może mam dystans do siebie i wiem, że jeśli zartuję z szefem wykorzystując mało subtelną grę słów i skojarzeń, to tak naprawdę nie uważa mnie on za przedmiot, a juz na pewno mając żone i dziecko nie myśli powaznie o tym, z czego żartujemy. Ja też nie. Ale wytrzymałośc psychiczna ludzi jest różna i niektóre dziewczyny słysząc do siebie takie odzywki już pozywałyby o mobbing i cholera wie o co jeszcze. A ja nie. Mi się podoba, przynajmniej pośmieję się trochę w pracy 😉 Nie tylko zresztą w pracy, bo takie poczucie humoru targam za sobą gdziekolwiek się nie ruszę 😉

        Polubienie

      • Ależ ja właśnie jestem za tym, żeby walczyć o równe prawa dla mężczyzn!

        Nie jestem przewrażliwiona na punkcie seksistowskich żartów, a chodzę bardzo szybko ;D To w większości nie były żarty – ale zachowanie panów sprawiało, że moje poczucie humoru na tamtych wyjazdach umarło w dramatycznych okolicznościach.

        Polubienie

      • Nie. To prawdziwy feminizm ;P W feminizmie chodziło o równouprawnienie płci, a nie o wprowadzenie matriarchatu.

        Tak samo – jako feministka – nienawidzę słowa „prezesa” i „ministra”. Pani prezes, kurna, a jak już, to prezeska, język polski ma swoje zasady, nie gwałćmy ich w dupę bo komuś się wydaje, że te koszmary brzmią lepiej…

        Polubienie

      • Nawet się nie spotkałam wcześniej z takimi słowami. Brzmią okropnie. I po cholerę burzyć się o to, żeby mówić „prezesa” zamiast „pani prezes”? Rzeczywiście, to dla kobiet tak upokarzające…

        Nie mówię, że ty się burzysz, bo Ty masz to w nosie akurat i chwała Ci za to. Ale ktoś się jednak o to bije. Bez sensu ;D

        Polubienie

      • Ja się bardzo burzę. Jak słyszę „prezeso” to krew mnie zalewa i mam ochotę dać komuś w zęby XD
        Generalnie w języku polskim tworzymy żeńską formę albo przez „pani” albo przez dodanie końcówki. Najczęściej jest to „-ka” jak w nauczycielce; czasem „-ini” jak w gospodyni, marszałkini (tak, marszałkini jest teoretycznie poprawna) albo – gdy zawód jest w formie przymiotnikowej, jak przewodnicząca, przez „-a”. Ale prezes płci żeńskiej to pani prezes albo prezeska, i mam w dupie, że jedno jest niefeministyczne, a drugie niepoważne.
        No i można jeszcze „prezes powiedział” i „prezes powiedziała”… Ale bez prezesy, kurna. Nie znoszę prezesy. Mówią do mnie prezeso. Za jakie grzechy, ja pytam?

        Polubione przez 1 osoba

      • Ale w sensie, nie burzysz się, bo nie przeszkadzało Ci po staremu nazywanie „panią prezes” albo „prezesową”. Ale serio, argument, że zwrot „pani prezes” jest niefeministyczny? Czy to naprawdę problem i czy kobiety czują się urażone, bo ktoś zwrócił się do nich „pani prezes”?

        Polubienie

  10. Przepraszam, ale nie zgodzę się z twoim postem, bo feminizm jest potrzebny także i dzisiaj. Do tej pory się widuje czy słyszy o źle traktowanych kobietach, bo są kobietami i to nie koniecznie w państwach Islamu, który powinno się wyplenić jak zarazę. Ja akurat mam szczęście, że matka mnie wychowała tak, żeby, odpukać,w razie gwałtu się nie wstydzić zgłosić na policję, w razie napadu obić mordę, komu trzeba albo potraktować kiilkutysiącami woltów z paralizatora, a w razie tzw. wycieczek osobistych odszczekać się. Bez względu na religię, rasę, płeć, pozycję społeczną czy wiek. Bez urazy, ale skoro uważasz, że feminizm nie jest potrzebny, to niech cię ojciec sprzeda jakiemuś wsiowemu głupkowi za żonę, zakaże nauki i założy ci pas cnoty, bo skąd wiesz, że gdyby obecnie nie było feministek, nie cofnęlibyśmy się o trzysta lat w traktowaniu kobiet?

    Polubienie

    • Wątpię, żebyśmy się cofnęli, podejrzewam, że ewentualnie zatrzymali na etapie, na którym jesteśmy. I gdybyśmy zaczeli się cofać wtedy twierdziłabym, że feminizm jest potrzebny (co zresztą napisałam). Serio, kobieta nie jest traktowana jakos szczególnie gorzej od faceta.
      Uczyć się możesz, wychodzić za mąż z miłości możesz, głosować możesz, decydować sama o sobie możesz, pracowac w dowolnie wybranym przez siebie zawodzie możesz. Bo w prawie nigdzie nie jest powiedziane, że kobietom zabrania się ubiegania o kierownicze stanowiska, że kobieta nie może.

      A propos wspólczesnego feminizmu i tego, jak wielki jest to ból dupy o nic, to ostatnio słuchając radia wyłapałam jakas wzmiankę o tym, ze ktośtam gdzieśtam zorganizował konferencję, której głównym tematem były zachowania kobiety podczas okresu. Że niby testament spisany podczas jego trwania ma być nieważny, a wszelkie popełnione w tym czasie wykroczenia drogowe lżej traktowane. Oburzenie feministek, bo są traktowane gorzej niż mężczyźni. Ekhem, drogie panie, wam tu chciano dac przywilej wykręcania się od stłuczki argumentem pod tytułem „Sorry, stary, miałam ciotę”. Bo niby okres nie wpływa na świadomość kobiet. Cholera, ja sie podczas okresu zamieniam we wiecznie wkurzone i poddnerwowane monstrum i zaczynam marudzić, co nawet ostatnio mój facet zauważył. I staram się nad tym panować, naprawdę. Ale hormony robią swoje, to prawie tak jakbym starała się zapanować nad czkawką. Generalnie da się, ale najpierw musze sobie trochę poczkać. Mężczyźni nie mają okresu. Ale są inne sytuacje w których wiele hormonów jest produkowanych w większej ilości niż zwykle, chociażby stan podniecenia. Daj napalonemu facetowi auto do prowadzenia, zobacz, czy nie popełni wykroczenia. Jak ktoś spowoduje wypadek prowadząc w nerwach, stresie to też jest to raczej wina organizmu niż jego samego. I nie twierdze tu od razu, ze trzeba go przez to uniewinniać, bo trzeba było kurwa nie wsiadać za kółko… a zresztą, bardzo już odbiegłam od tematu.

      I wierz, mężczyźni też mogą byc źle traktowani za bycie mężczyznami. Oni po prostu nie próbują z tym walczyć jakas z kosmosu wziętą ideą. Dlaczego promowanym na szeroką skalę modelem patologicznej rodziny jest ojciec alkoholik i biedna pracująca bogu ducha winna matka? Czemu nie na odwrót? Na matki na placu zabaw nikt nie patrzy, facet przy placu zabaw i połow aosób będzie baczniej obserwowała swoje dzieci ze strachu, że to pedofil. A kobiety pedofile tez się zdarzają (ostatnio czytałam artykuł, ale Ci go nie podeslę, bo nie zapisałam linka). Kobiety gwałcicielki też, o czym zresztą pisałam. Zgwałceni mężczyźni są traktowani równie fatalnie jak zgwałcone kobiety. (Odsyłam do postow: „Jak zgwałcić mężczyznę” i „Jesteś ładna? Prosisz się o gwałt!)

      Polubienie

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s