TRZY MINUTY CISZY

papieros

Lubię go. Lubię jego smukłą sylwetkę, bogate, wyjątkowe wnętrze. To, że zawsze jest przy mnie w najgorszych chwilach. To, że mogę z nim porozmawiać i pomilczeć- w zależności od tego jaki mam nastrój- i nigdy nie jest niezręcznie. On w zasadzie bardzo lubi ciszę. Trwa w niej razem ze mną, pozwalając mi skupić się na mej wewnętrznej szaleńczej gonitwie myśli. Uspokaja mnie. Jest dość melancholijny z natury, nie wyobrażam sobie siebie z nim w dynamicznej scenerii. Idealny do towarzystwa w jesienne, zimowe wieczory i podczas długich nocnych spacerów- i to mi wystarcza. Był ze mną kiedy przychodziło mi uporządkować chaos we własnym życiu. Widział wiele moich łez i wysłuchiwał wielu moich wątpliwości. Siedział ze mną na dachu dwa piętra bliżej nieba i patrzył w gwiazdy. Towarzyszył mi, gdy z alkoholem krażącym w moich żyłach wracałam do domu o trzeciej nad ranem. Dobrze się z nim pije piwo w pubie i wino w parku. Pomógł mi poznać wielu ludzi- choć on sam rzadko się odzywa, to w jego obecności ludzie bardziej się otwierają, chętniej mówią o sobie i o tym co leży im na sercu. Tak już na nich działa.

Jest w moim życiu od jakiegoś czasu. Poznał nas ze sobą mój dawny znajomy w pewne ciepłe, leniwe popołudnie. Opowiadał mi o nim już wcześniej, a ja byłam go strasznie ciekawa, jak wszystkiego, co nowe i nieznane. Ten dziecięcy umysł przepełniony ciekawością do świata będzie kiedyś powodem mojej zguby, wiem to. Może już wtedy mnie zgubił?

Pamiętam nasz pierwszy raz. Byłam wtedy zupełnie niedoświadczona, ale odważna i pewna siebie- na tyle, na ile odważna i pewna siebie może być niespełna trzynastoletnia dziewczynka. Było inaczej niż myślałam, że będzie. Nie gorzej, nie lepiej, po prostu inaczej. Nie oczekiwałam niczego, chciałam tylko sprawdzić jak to jest. A on mi pokazał.

Na początku naszej znajomości spotykaliśmy się rzadko. Raz na kilka miesięcy- i były to raczej przypadkowe spotkania, w gronie wspólnych znajomych. Nie pamiętam dokładnie, kiedy zaczął pojawiać się w moim życiu częściej i kiedy spodobało nam się spędzanie czasu tylko we dwoje; tymbardziej nie zarejestrowałam momentu, w którym polubiłam jego towarzystwo w chwilach kryzysu, czy tego, w którym odkryłam jak dobrze nam się ze sobą rozmawia i milczy.

Mój chłopak go nie lubi. Nie dziwię mu się, ma wiele powodów, do tego, by go nie lubić. Nie podoba mu się to, że spędzam z nim czas i to, jaki ma on na mnie wpływ. Nie potrafię jednak i chyba na razie nie chcę- nawet dla swego ukochanego- zerwać z nim kontaktu. Może w przyszłości, gdy zacznę myśleć poważniej o założeniu rodziny i dzieciach (nie chciałabym, by miały z nim jakikolwiek kontakt) nasza toksyczna znajomość w końcu się urwie. Toksyczna, bo mimo tego iż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że robi mi krzywdę, pragnę kontaktu z nim. Wyniszcza mnie, wiem; robi to powoli, subtelnie i niezauważalnie.

Wychodziłam z domu w środku nocy w samej piżamie- tylko dlatego, że chciał iśc ze mną na spacer. Tuż po stosunku uciekałam z ciepłych objęć moich kochanków, gramoląc się ze zmiętej pościeli rozgrzanej jeszcze żarem namiętności, po to, żeby choć przez chwilę móc z nim pomilczeć, żebyśmy mieli chociaż nasze marne trzy minuty ciszy. Lubię sposób, w jaki dotyka moich ust przynosząc ukojenie moim nerwom i odganiając smutki, choć na chwilę.

Zawsze byłam ostrzegana przed takimi jak on. Kiedyś się ukrywaliśmy, nie chciałam by ktokolwiek widział nas razem ale teraz, po latach znajomości odczuwam dużo mniejszy lęk idąc z nim ulicą. Gdy ktoś z mojej rodziny twierdzi, że widział nas razem zawsze zaprzeczam. Wydaje mi się, że nawet moja rodzicielka spotkała się z nim kilka razy, ale nie pytam; ona sama też nic o tym nie mówi. Zna go naprawdę wiele ludzi i dziwię mu się, że znajduje dla mnie czas. Widocznie on też lubi moje towarzystwo i rozkoszuje się gdy moje wargi muskają go subtelnie.

Każdemu podaje inne imię. Ma coś w sobie, co przyciąga do niego ludzi. Co jednocześnie kusi i powoli wypala od środka.

Nikotynę, tlenki węgla i substancje smoliste. Mi przedstawił się jako Chesterfield.

Tekst ten miał być tylko wstępem do artykułu, sporo mi się jednak rozrósł w trakcie pisania. Niedługo spodziewajcie się kolejnego wpisu zahaczającego o ten temat w nieco innym stylu.

Autorem zdjęcia w tym wpisie jest Kinga Drobik. Zapraszam na jej fanpage, gdzie możecie podziwiać pozostałe, równie cudowne prace.

Spodobało Ci się w Podziemiu? Zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć. Tutaj możesz podnieśc kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

6 uwag do wpisu “TRZY MINUTY CISZY

  1. Djarumy wiśniowe – jestem w sporadycznej, acz wiernej relacji, mimo stale rosnących stawek 😉 Ciągle usprawiedliwiam się tym, że to tylko z doskoku, raz kiedyś. I tak ciągnę to, od dwóch lat. Dla przyjemności płynącej z tej krótkiej chwili. Wystarcza 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ale fajny tekst:) Ja po piętnastu latach okazjonalnego romansu rzuciłam tego toksycznego typa. Główną motywacją był zawał mojej mamy właśnie z powodu tego nawyku. Z mamą jest ok, ale też rzuciła z dnia na dzień. Czy trzeba dostać takie hardcorowe ostrzeżenie żeby dopiero się ogarnąć? Nie, żebym wcześniej dużo paliła, ale do piwka czy do skręta zdarzało się. Już po kilku miesiącach bez papierosów dziwiłam się, jak mogłam w ogóle kiedykolwiek palić tytoń? Przecież to tak śmierdzi, że oddychać się nie da. Najgorszą chemią niczym jakieś odpady przemysłowe. I ja to do mojego ciała dobrowolnie przyjmowałam? Paskudztwo straszne. Kojarzy mi się teraz z czasami, gdy byłam słaba i wiecznie zdołowana, jadłam byle co i pozwalałam, żeby moje życie było brudne i bezsensowne jak papierosy. Toksycznym romansom mówię nie 🙂 Ale Twojemu blogowi mówię tak! Już go lubię.

    Polubione przez 1 osoba

    • Mój chłopak nie lubi tego, że palę własnie przez to, że to tak cholernie śmierdzi. W mojej rodzinie nikt nie pali, moja mama czasem okazjonalnie- tak, że pewnie paczka jej na wieki starczy. Jest też spora różnica między tym jak ktoś ma paczkę czasem nawet na tydzień- tak jak ja- a kiedy ktoś kopci prawie dwie dziennie. To już jest masakra. Nie wyobrażam sobie tyle palić.
      I cieszę się, że spodobał Ci się moj blog 😉

      Polubienie

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s