CHAPPIE: ROBOT, KTÓRY KOCHA

LOOO
„Don’t laugh, I’m being cool”

Cieszę się, że żyję w czasach, w którym filmy takie jak ten mogą powstawać. Jednocześnie napawa mnie lekkim niepokojem świadomość, że sci-fi staje się coraz bardziej science, a coraz mniej fiction- tymbardziej, gdy jest to film o robocie posiadającym świadomość niemalże ludzką, potrafiącym kochać, myśleć i czuć. Wychowałam się na dziełach takich jak Matrix, Wehikuł Czasu, AI i innych utrzymanych w podobnych klimatach i obserwuję jak fikcyjny świat z filmów o maszynach, które towarzyszą nam na każdym kroku, stają się nieodłącznym elementem naszego życia a w końcu buntują sie przeciw nam, staje się rzeczywistością. Ostatnio na paru parentingowych blogach czytałam o jakimś najnowszym modelu elektrycznej niani- kamerce, która monitoruje temperaturę w pomieszczeniu, oddech dziecka, puszcza kołysanki, gdy maluch płacze w nocy, mówi głosem rodzica i inne takie bajery. Serio, ludzie, zostawiacie to z dzieckiem w pokoju bez nawet cienia strachu, że może to być deceptikon?

Chappie jest kolejnym filmem opowiadającym o myślacych robotach, lecz jeszcze nie na etapie buntu przeciw ludzkości. Pokazuje jak pierwsza maszyna ze świadomością dopiero odkrywa kim jest i poznaje świat dookoła siebie- i dzieje się to od bardzo brutalnej strony. Chappie jest wychowywany przez gang, który pragnie wykorzystać go do własnych celów. Musi nauczyć się odróżniać dobro od zła, staje przed ważnymi wyborami i- jak większość ludzi- zawodzi się na osobach, którym zaufał, poznaje smak zawodu i rozczarowania.

Film niesamowicie bawi i wzrusza do łez. Serio. Płakałam. Ciepła klucha ze mnie. To zupełnie inny rodzaj sci-fi od tego, do którego przywykłam- patetycznego, utrzymanego w poważnym tonie i przepełnionego refleksjami dotyczącymi sensu istnienia i nieustannej pogoni człowieka za lepszym jutrem. Tytułowy bohater jest momentami tak uroczy, ufny i ludzki, że ma się szczerą ochotę przygarnąć go i zaopiekować nim. Przed oczami mam wizję w której jako mała dziewczynka przychodzę z takim do domu trzymając go za mechaniczną dłoń i słodkim głosem pytam: „Mamo, możemy go zatrzymać?”. Tak, pasuje idealnie.

Ale, żeby nie było tak rozczulająco, tęczowo i cieplutko, spotykamy się w filmie z antagonistą- człowiekiem, który z całego serca nienawidzi twórcy Chappiego i wszystkiego co z nim związane. W to wszystko wpleciony jest jeszcze wątek wojen pomiędzy gangami i handel narkotykami. Najlepsze jest jednak i tak coś, o czym zupełnie nie miałam pojęcia wchodząc do kina. Główne postaci grane są przez członków formacji Die Antwoord. Nie, żebym była szczególnie wielką fanką tego zespołu, jednak uważam, że pasowali oni idealnie do odtwarzanych przez nich ról, swoją oryginalnością nadając całej produkcji specyficzny charakter. W dodatku cała ścieżka dźwiękowa jest zbudowana tylko i wyłącznie na ich twórczości. Sztos.

Czy jest coś, co mi się nie podobało? Może to, że mniej więcej w połowie filmu osoba siedząca obok mnie zdradziła mi jego zakończenie, mimo, że widziała go- podobnie jak ja- po raz pierwszy. Możliwe, że Chappie jest odrobinę przewidywalny- choć jestem ostatnią osobą na ziemi, która powinna oceniać to, czy film potrafi zaskoczyć, czy nie. Słowo daję, że gdybym za małolata nie oglądąła Titanica miliony razy, oglądając go teraz po raz pierwszy byłabym cholernie zaskoczona w momencie, w którym statek uderza w górę lodową. To nic, że wszyscy i tak od poczatku wiedzą co się stanie. Ja byłabym zszokowana. Jednak nawet mimo tego, że nie wgniotło mnie w fotel, ani nie musiałam zbierać szczęki z podłogi po seansie, uważam że Chappie jest dobrym filmem. Nie ze względu na element zaskoczenia, ale na emocje, jakie wywołuje. I na zakończenie.

Dobre zakończenie potrafi uratować nawet przeciętną produkcję. Słabe-  zepsuje każde arcydzieło. To ono najbardziej zapada w pamięć, ono decyduje o tym, jak będziemy się czuli po obejrzeniu filmu. Zakończenie Chappiego to jedna z tych rzeczy, które wywołują wspomniany wcześniej niepokój. Na razie to, co dzieje się w końcówce to czysta fikcja. Ale zaledwie kilkadziesiąt lat temu czystą fikcją nazywano telefony komórkowe. Płaskie ekrany. O dotykowych nawet się nie śniło. O tym, że komputer będzie można schować do  torby i nosić wszędzie ze sobą też nie.  Pozostaje więc tylko czekać, aż ziści sie również wizja z ostatnich scen tego filmu.

 Spodobało Ci się w Podziemiu? Zachęcam do zostania na dłużej. Miejsca jest dosyć. Tutaj możesz podnieśc kciuk w górę i pokazać, że podoba Ci się moja twórczość, oraz być na bieżąco z nowymi wpisami.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “CHAPPIE: ROBOT, KTÓRY KOCHA

  1. Chappie to był cudowny film ❤ Może nie są to wyżyny myśli filmowej i głębokiej, egzystencjonalnej rozkminy, ale bawiłam się na nim świetnie, a jako, że uwielbiam Die Antwoord, rozrywka była podwójna. Jak się na takie filmy chodzi z odpowiednim nastawieniem to można fajnie spędzić czas. Jak się oczekuje arcydzieła na miarę Lotu nad kukułczym gniazdem, to nic dziwnego, że się wychodzi zawiedzionym. ;)) Przewidywalny niby tak, chociaż [!!SPOILER ALERT!!] jak Yo-landi dostała kulkę w klatę, to mnie trochę zszokowało i straszliwie zasmuciło. Dobrze, że ją wskrzesili na koniec. 😀 [!!KONIEC SPOILER ALERTU!!]

    Polubione przez 1 osoba

Podziel się swoją opinią

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s